Klasyczna paleopasta, czyli cukinia z bazylią [wersja dla średniozamożnych]

Znajomi często zastanawiają się czym ja tak właściwie się żywię. Dziwią się jakim cudem jeszcze oddycham, skoro nie jadam słodyczy ni wędlin, chlebem zaś grzeszę jedynie od święta. Myślę, że może nawet niektórzy odczuwają irracjonalny lęk przed moją osobą, ponieważ w ich mniemaniu odżywiam się zbyt zdrowo, bym mogła być normalna ;-). Otóż nie jest tak, wcale nie odżywiam się (w moim mniemaniu) zbyt zdrowo. Moim największym grzechem jest łakomstwo, a zwłaszcza nierzadko zbyt duża ilość serów. Natomiast mój fastfood, który spożywam w chwilach, gdy nic mi się nie chce, to spaghetii z pesto i pomidorami. Dziś znów nadeszła ta chwila, kiedy nie mam czasu stać przy garach, ale ponieważ nie chcę już grzeszyć bardziej (wszak mamy Wielki Post), przedstawiam mój fastfood w wersji paleo :-).

paleopasta
Jedyne, co musisz kupić po drodze z pracy to kawałek cukinii i krzaczek bazylii. Pozostałe surowce prawdopodobnie zawsze masz w domu ;-).

Składniki:

cukinia / 1 średnia / 150 g

czosnek / 2 ząbki / 5 g

gouda / 20 g

pestki dyni / 25 g

bazylia / 20 g (cała sklepowa doniczka)

oliwa dziewicza / 50 g

świeżo zmielony pieprz / dużo

UWAGA!!! Jako że jest to fastfood, jego przygotowanie nie powinno wymagać szczególnego wysiłku oraz jakichś specjalnych zakupów. Składniki podane powyżej zostały użyte tylko dlatego, że akurat miałam je w domu. Można stosować zamienniki, np. zamiast bazylii natka pietruszki, rukola, szpinak albo jarmuż (cokolwiek zielonego co lubisz i akurat masz pod ręką), zamiast pestek dyni mogą być jakiekolwiek inne pestki (ja często używam słonecznika, ale akurat nie miałam) lub orzechy, np. nerkowce, włoskie, migdały, i tak dalej… Z kolei zamiast oliwy… No właśnie, oliwy za bardzo zamienić się nie da, ze względu na jej niepowtarzalny smak i aromat (przywodzi mi on na myśl zeszłoroczne wakacje, kiedy to żywiłam się po śródziemnomorsku). Chyba, że nie lubisz tego smaku. Wtedy zamieniaj na co chcesz, ale mnie już do tego nie mieszaj ;-).

Przygotowanie:

  1. Cukinię myję, bazylię również. Suszę ją w specjalnej osuszarce do liści lub odciskam/wiruję przy pomocy ścierki.
  2. Czosnek obieram, miażdżę i odstawiam aby allina swobodnie mogła się przekształcić (tym, którzy nie wiedzą o co kaman serdecznie polecam TEN artykuł o czosnku). Ser trę na tarce o drobnych oczkach. Jest to wersja dla średniozamożnych, dlatego zamiast oryginalnego parmezanu użyłam klasycznej goudy.

    makaron_z_cukinii
    Tak wygląda makaron z cukinii.
  3. Pestki dyni wrzucam na suchą patelnię i jest to niewątpliwy grzech, gdyż podgrzewanie nasion zwiększa wprawdzie przyswajalność składników odżywczych, ale jednocześnie powoduje utlenianie zawartych w nich kwasów tłuszczowych (pisałam o tym TUTAJ). Ale cóż począć, jeśli pragnę wydobyć z nich aromat. W oryginale używamy oczywiście orzeszków piniowych, ale kogóż stać dziś na taką ekstrawagancję?
  4. Cukinię obieram w specjalnej temperówce do robienia makaronu z warzyw (nie wiem jak to się fachowo nazywa). Taki bajer w dizajnerskich sklepach kosztuje kilkadziesiąt złotych, ale można też kupić na bazarku za piątaka. Chociaż znam kogoś, kto radzi sobie świetnie ze zwykłą obieraczką, wtedy jednak nie wyjdzie nam spaghetti, ale raczej pappardelle. Choć szczerze mówiąc to i u mnie nie ma spaghetti, ale raczej linguine, mniejsza o to :-). UWAGA! Cukinia ma w sobie sporo wody, więc jeśli nie chcesz mieć na talerzu zupy po połączeniu składników, polecam posolić ją i odstawić na kilka-kilkanaście minut, a następnie odsączyć. Ja nie mam na to czasu, poza tym lubię zupę ;-).
  5. Wszystkie składniki wrzucam do malaksera (najpierw suche, potem mokre). Oczywiście, że powinnam użyć moździeża, gdyż miksowanie czegokolwiek w malakserze/blenderze podnosi temperaturę produktu, co niekorzystnie wpływa na zawartość związków bioaktywnych. Ale jak już wspominałam, jest to fast-food, a więc poza tym, że ma być szybki w przygotowaniu, powinien być również pozbawiony jak największej ilości składników odżywczych. Po zmiksowaniu doprawiam sporą ilością czarnego pieprzu. Normalni ludzie dodaliby jeszcze sól, ja nie.

    spaghetti_z_pesto
    Dosłownie na chwilkę wrzucam na patelnię, bo nie lubię zimnego żarcia. Ale nie jest to konieczne.
  6. Można już jeść. Wtedy prawdopodobnie nie zdąży zrobić się zupa, nawet jeśli wcześniej nie odsączysz cukinii. No i będzie to wersja paleowitariańska. Choć mam wątpliwości czy oliwa w ogóle jest paleo. Chyba nie. Tak czy inaczej, ja wrzucam wszystko dosłownie na chwilę na suchą patelnię, bo nie lubię zimnego żarcia. Zapewne wynika to z mojej konstytucji ajurwedyjskiej. Kolejny dowód na to, że nie ma jednej diety idealnej dla wszystkich, gdyż to, co jednemu służy, dla kogoś innego może okazać się niestrawne.paleopasta_pesto_2

Wartość odżywcza

Porcja wygląda niepozornie, aczkolwiek zapewniam Was, że ze względu na dużą ilość tłuszczu można się nią spokojnie najeść :-). Ale ten tłuszcz krzywdy mi nie zrobi, prawda? Czy na pewno? A może od teraz wszyscy będziemy robili pesto na smalcu? (Dla niewtajemniczonych – aluzja do TEGO artykułu ;-)). Muszę przyznać, że jest to jeden z moich ulubionych paleofastfoodów i w niczym nie ustępuje on oryginałowi (podobnie jak paleopizza, która smakuje nawet lepiej niż prawdziwa).

Jeśli jesteś siedzącą kobietą w wieku średnim to właśnie wyrobiłaś swoją dobową normę na tłuszcz. Dostarczyłaś sobie również 1/4 zapotrzebowania na miedź, 58% magnezu, 22% wapnia, 18% potasu, 26% żelaza, 25% cynku , 41% folianów, 21% witaminy A… i nawet przekroczyłaś dobową normę na witaminę E, co w Twoim wieku jest szczególnie ważne. Więc teraz sama odpowiedz sobie na pytanie czy było warto ;-).

PORCJA 270 g | Energia 678 kcal | B 14,5 g |T 66,1 g | W 11,6 g | K 673 mg |Ca 232 mg | Mg 188 mg |Fe 5,4 mg | Zn 3,4 mg |Cu 0,57 mg | wit. A 169 mcg |wit. E 12,9 mcg

paleopasta_pesto_cukinia
I niech ktoś mi powie, że nie wygląda jak prawdziwe! 🙂

Jeżeli podoba Ci się to co piszę (albo Ci się nie podoba, ale jesteś ciekawy/a co jeszcze wyprodukuję), śledź moją stronę na Facebooku lub obserwuj mnie na Instagramie 🙂


PS: Mimo że jestem otwarta na wszelkie odkrycia i chłonę wiedzę z różnych źródeł, nigdy nie traktuję każdej nowej informacji jako prawdy absolutnej i Ty też tak nie rób. Wszystkie materiały zawarte na tym blogu mają charakter jedynie informacyjny i edukacyjny, są wyrazem mojej (Autora) aktualnej wiedzy oraz/lub poglądów, nie stanowią i nie zastępują porady lekarza, dietetyka bądź terapeuty. Autor (czyli ja) nie ponosi odpowiedzialności wynikającej z niewłaściwego zastosowania treści zamieszczonych na blogu.

PSS: Żaden utwór zamieszczony na tym blogu nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób, na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie – bez mojej (Autora) zgody. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa (bez mojej zgody) jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie (i będzie, obiecuję ;-)).

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s