Wstydliwy problem, o którym się nie mówi, a który dotyka nawet co drugą osobę. Cz. I

Choroba hemoroidalna, nazywana potocznie żylakami odbytu, obok chorób przenoszonych drogą płciową oraz psychicznych, należy do schorzeń uznawanych za najbardziej wstydliwe. Statystyczny pacjent, zażenowany dolegliwościami oraz sferą, której one dotyczą,  zwleka z przyznaniem się do problemu przed bliskimi oraz samym sobą, zgłoszeniem się do lekarza i rozpoczęciem diagnostyki, a potem leczenia. Faktem jest, iż diagnozowanie chorób układu pokarmowego nie należy do najprzyjemniejszych procedur, jednak o ile gastroskopia jest społecznie aprobowana i nierzadko wspomina się o niej przy kawie, o tyle kolonoskopia zdaje się już szczytem upokorzenia, zwłaszcza wśród mężczyzn. Tymczasem konsekwencje takiego podejścia bywają tragiczne. Nieleczone stany zapalne hemoroidów odwracają uwagę od innych objawów ze strony układu pokarmowego, które często z marszu przypisywane są chorobie hemoroidalnej, gdy tymczasem mogą świadczyć o nieśmiałych początkach nowotworu jelita grubego, na który zachorowalność wzrasta sukcesywnie o 2,5 procent rocznie, śmiertelność zaś dochodzi w naszym kraju do 70% i należy do najwyższych w Europie. Rak jelita grubego jest z chorobą hemoroidalną ściśle powiązany, gdyż może być zarówno jej przyczyną, jak i skutkiem. Z drugiej strony, objawy nowotworu często są mylone z symptomami stanu zapalnego hemoroidów (tak, nawet przez lekarzy), tym istotniejsza jest popularyzacja tego tematu.

hemoroidy_wstydliwy_problem
Siedzenie godzinami w toalecie szkodzi ciału i duszy.

Poznaj wroga – dwie twarze hemoroidów

Być może to Cię zaskoczy, ale hemoroidy (ich fachowa nazwa to guzki krwawnicze) są prawidłowymi strukturami anatomicznymi, które wspomagają proces wydalania. Tak więc, wbrew powszechnej opinii, hemoroidy same w sobie są spoko. Mówienie zatem o tym, że się je ma nie jest niczym odkrywczym, gdyż posiada je każdy z nas. Dopiero gdy w ich obrębie dojdzie do stanu zapalnego można mówić o chorobie. Wówczas to guzki wypadają poza odbyt i poza krwawieniem daje się zaobserwować szereg objawów. Mówi się też o hemoroidach zewnętrznych jako o tych bardziej dotkliwych. Również w tym przypadku nazewnictwo jest błędne, gdyż taka jednostka chorobowa w ogóle nie istnieje. To, co uważa się za „hemoroidy zewnętrzne” stanowi w rzeczywistości splot żylny przyodbytowy, w którym najczęściej dochodzi do zapalenia lub zakrzepicy z towarzyszącym obrzękiem i to w istocie jest baaardzo bolesne. Jeżeli już mamy za sobą kwestie nomenklatury, przejdźmy do konkretów.

W pierwszym stadium występują bezbolesne krwawienia. Nie pojawiają się każdorazowo, w związku z czym objaw ten jest najczęściej bagatelizowany (a, co będę szedł do lekarza z taką pierdołą). I niesłusznie, gdyż na tym etapie wyleczenie choroby hemoroidalnej i powstrzymanie jej rozwoju jest banalnie proste. W kolejnym stadium naczynia krwionośne ulegają już uszkodzeniu i wówczas zaczynają tworzyć się zrosty, czy też guzki z tkanki łącznej. Podczas parcia przesuwają się one ku dołowi, czemu towarzyszy ból. Wtedy już zapala się czerwona lampka, niektórzy rozważają nawet umówienie się do proktologa i odczekanie pół roku na wizytę. Jednak mężczyźni najczęściej zgłaszają się do lekarza dopiero w trzecim, a nawet w czwartym stadium choroby, kiedy sprawność zwieraczy znacznie się osłabia a guzy wypadają na zewnątrz nie tylko podczas defekacji, ale również przy każdym zwiększeniu ciśnienia w jamie brzusznej, jak kaszel czy dźwiganie. I bywa, że już tak zostają, pociągając za sobą błonę śluzową narażoną w ten sposób na stałe podrażnienia. Wtedy do krwawienia, pieczenia i swędzenia dochodzi stałe uczucie dyskomfortu, wrażenie ucisku, uczucie niepełnego wypróżnienia, wilgotnienie odbytu i brudzenie bielizny. Upokarzające, prawda? Nic dziwnego, że w miarę postępowania choroby coraz trudniej przyznać się bliskim do występujących objawów, a co dopiero zwierzyć się obcemu lekarzowi, którego odwiedza się tylko przy okazji przymusowych (o zgrozo!) badań kontrolnych na skierowanie pracodawcy. Piszę to w szczególności z myślą o mężczyznach, gdyż kobiety z reguły chętniej opowiadają o swoich dolegliwościach różnego typu, bez względu na to czy ma to miejsce podczas wieczornego wyjścia z koleżankami z pracy, czy też na ławce przy piaskownicy z sąsiadką. Ponadto, mężczyźni o wiele bardziej narażeni są na przykre konsekwencje nieleczonych chorób jelit, z nowotworem tego organu na czele.

hemoroidy_w_ciazy.jpg
Kobiety w ciąży są szczególnie narażone na problemy z hemoroidami. Ale można temu zapobiec.

Choroba hemoroidalna jest przypadłością na tyle powszechną, że należy ten problem nagłaśniać. Tymczasem kłopoty z wypróżnianiem dotykają sfery tak intymnej, że rzadko się o tym mówi. Najbardziej narażone są osoby powyżej 45. roku życia, jednak główny czynnik ryzyka, jakim jest niezdrowy styl życia sprawia, że mogą one dotknąć niemal każdego, w tym dzieci. Praca siedząca, nieodpowiednia dieta, zbyt mała podaż płynów, brak ruchu, niewłaściwy skład mikroflory jelit oraz nawracające zaparcia uruchamiają łańcuch dolegliwości, prowadzący do przewlekłych chorób układu pokarmowego, a w konsekwencji nawet do najgorszego, czyli do nowotworu. Pozostałe czynniki ryzyka to podeszły wiek, guzy w jamie brzusznej lub miednicy, marskość wątroby, nadciśnienie tętnicze, przewlekła niewydolność krążenia częste wymioty i biegunki (w tym nadużywanie środków przeczyszczających), niewydolność serca oraz wrodzona słabość zwieracza odbytu (to też można trenować).

Myślisz sobie pewnie: Ok, skoro praca siedząca prowadzi do hemoroidów, rzucę korpo i zostanę barmanem. Nic bardziej mylnego. Długie przebywanie w pozycji stojącej także nie sprzyja prawidłowej funkcji układu trawiennego. Hm, no to może dorobię sobie weekendami na budowie? Też nie, gdyż wzmożony wysiłek również podnosi ryzyko. Cóż więc począć? Po dogłębnej analizie rynku najbardziej optymalnym zajęciem jakie przychodzi mi do głowy jest chociażby taka praca Matki. Trochę postoi przy garach, trochę pokarmi Dziecko przy stole, trochę pobiega po podwórku i na koniec ukołysze do snu, więc i umiarkowany wysiłek mięśniowy jest zapewniony. Jeżeli trafi jej się dobry Mężczyzna, to może nawet poleży pół godzinki wieczorem, oddelegowując Dziecię do kąpieli. Czy ktoś mógłby wymyślić to lepiej od Natury? Wątpię. Tak, posada Matki wydaje się optymalna, ale UWAGA! Ciąża i poród to bardzo znaczące czynniki ryzyka powstawania choroby hemoroidalnej. Poród oraz ciąża, nawet jeśli nie towarzyszą jej nasilone zaparcia (które dotyczą nawet 38% ciężarnych), powodują tak czy inaczej zwiększone ciśnienie w kanale odbytu. Można jednak to ryzyko zminimalizować poprzez dobre prowadzenie się w ciąży, czyli dbanie o siebie od zewnątrz i od wewnątrz, co znacznie ułatwia finał tego błogosławionego stanu. Chętnie napiszę jak tego dokonać w którymś z kolejnych artykułów :-).

Jak się chronić, czyli profilaktyka czyni mistrza.

Siedzący tryb życia uniemożliwia odpływ krwi zbierającej się w hemoroidach, zwiększając tym samym ciśnienie na ich ściany.  Najkorzystniejszą opcją byłoby zrezygnowanie z wielogodzinnych posiedzeń przed komputerem, zdaję sobie jednak sprawę, że na taki luksus mało kto może sobie pozwolić. Dlatego warto co godzinę wstać od biurka i wykonać serię prostych, niezobowiązujących ćwiczeń nie tylko dla ciała, ale również dla oczu, dla których nieustanne wpatrywanie się w oddalony o kilkadziesiąt centymetrów monitor nie jest czynnością naturalną i obowiązkowo wręcz prowadzi do kłopotów ze wzrokiem w coraz młodszym wieku, co widać wyraźnie po wzrastającej liczbie okularników w podstawówkach, a nawet w przedszkolach. Wersja dla leniwych – ruszyć w podskokach do kuchni po filiżankę zielonej herbaty i choć przez kilka minut powpatrywać się w dal (najlepiej zazielenioną) za oknem (o ile masz w biurze okno, bo to też okazuje się niekiedy zbędnym luksusem). Podczas siedzenia (obowiązkowo na twardym krześle lub na specjalnej gumowej poduszce, która poza profilaktyką choroby hemoroidalnej zadba o prawidłową postawę chroniąc przed zwyrodnieniami kręgosłupa) warto zaciskać co jakiś czas pośladki (tak jak przy powstrzymywaniu stolca), co stanowi świetny trening dla zwieracza.

Umiarkowana aktywność fizyczna na co dzień stanowi najprostszą profilaktykę WSZYSTKICH niemal chorób, co wydaje się oczywiste, a mimo to i tak zostało udowodnione w szeregu badań. Żadne tam forsowne maratony czy cowieczorna masakra z Chodakowską. Już kilkunastominutowy spacer z psem/dzieckiem czy też rezygnacja z windy na rzecz schodów oddala nieco widmo schorzeń nie tylko układu pokarmowego, choć to właśnie od tych dolegliwości zazwyczaj zdrowie zaczyna się sypać.

A teraz to, w czym czuję się najlepiej, czyli oczywiście dieta :-).

Wiadomo nie od dziś, że w diecie zachodniej błonnika mamy za mało, żeby nie powiedzieć wcale. Gdzie go znajdziemy również jest oczywiste – w świeżych owocach i warzywach, roślinach strączkowych oraz produktach zbożowych z pełnego przemiału. Jednak samo zwiększenie jego podaży, zwłaszcza poprzez stosowanie suplementów, może okazać się zgubnym rozwiązaniem. Osoby nieprzyzwyczajone do spożywania dużej ilości włókien pokarmowych przy nagłym zwiększeniu ich udziału w diecie bankowo zanotują problemy trawienne. Poza ryzykiem odwodnienia (błonnik wiąże wodę w jelitach) ma to związek między innymi z zaburzeniami składu mikroflory jelit, czyli niedostateczną populacją dobrych bakterii mających ten błonnik metabolizować. Zbyt duża jego ilość, przy niewystarczającej podaży płynów może paradoksalnie nasilić zaparcia. Dlatego ilość błonnika należy zwiększać stopniowo, dostosowując ją do wzrastającej tolerancji organizmu, nie zapominając przy tym o wzbogaceniu jadłospisu w bakterie probiotyczne, pochodzące z produktów fermentowanych roślinnych (kiszonki) i zwierzęcych (jogurty, kefiry, mleko acidofilne). Dodatkowo można stosować probiotyk, choć osobiście nie znalazłam jeszcze żadnego na tyle skutecznego, by był godny polecenia. Szukam :-). No i oczywiście płyny. Dwa litry wody dziennie (a w miesiącach letnich oraz przy zwiększonej potliwości – gorączka, wysiłek, stres – dwa i pół) to obowiązkowe MINIMUM. Ponadto należy unikać potraw powodujących biegunki oraz produktów pobudzających jelito grube (alkohol, nikotyna, ostre przyprawy, mocna kawa i herbata), jak i zapierających (czekolada i kakao, orzechy, preparaty żelaza i podobno tłuszcze zwierzęce).

toilet-931649_640
Takie zakazy są sprzeczne z Naturą!

Zdrowe wypróżnianie

Nigdy nie rozumiałam ludzi (mężczyzn), którzy potrafią godzinami relaksować się w toalecie. Popielniczka i stos magazynów to nieodzowne elementy porannego posiedzenia. Popołudniowego zresztą też. I wieczornego. Co oni tam robią?! Wszak toaleta winna służyć jedynie temu, by do niej wejść, załatwić swoją potrzebę i pospiesznie wyjść. A może to swego rodzaju azyl? Jedyne miejsce w domu zamykane na klucz, gdzie można się ukryć przed zrzędliwą żoną i nadpobudliwymi dziećmi… Do tej pory nie udało mi się rozwikłać tej zagadki. Niemniej jednak proces, któremu ma to miejsce służyć, jak również sposób, w jaki się on odbywa mają kluczowe znaczenie dla zdrowia jelit, a co za tym idzie – całego organizmu. Podczas pobytu w toalecie unikaj długotrwałego napinania mięśni brzucha, aby nie przeciążać układu żylnego. Ponieważ wzmożone parcie jest jedną z przyczyn zatrzymania krwi w obrębie hemoroidów, jak również nasila objawy stanu zapalnego, czas defekacji należy maksymalnie skrócić oraz przybrać przy tym odpowiednią, fizjologiczną postawę. Jaka to postawa, spytasz. Odpowiedź jest prosta. Dokładnie taka, jaką przybierali nasi przodkowie załatwiając swe potrzeby fizjologiczne na łonie Natury. Czyli w kucki. Ponieważ w toalecie XXI wieku jest to nader trudne do wykonania, warto zaopatrzyć się w podest/stołeczek (ci, którzy obdarzeni są już potomstwem szczęśliwie nie muszą się nawet zaopatrywać) i podczas wypróżniania wygodnie ułożyć na nim stopy. Początkowo może się to wydawać kuriozalne, ale faktem jest, iż taka pozycja ułatwia całkowite opróżnienie jelit i zmniejsza potrzebę parcia. Warto również zainwestować w najprostszą muszlę z półeczką (model obecnie trudno dostępny w sklepach z uwagi na tragiczną w skutkach społeczną niechęć do oglądania własnych odchodów), aby móc obserwować efekty swojej pracy. Na podstawie samego tylko wyglądu stolca można bowiem wstępnie zdiagnozować wiele schorzeń układu pokarmowego, od wrzodów żołądka i zapalenia trzustki przez celiakię i przerost flory bakteryjnej jelit po nowotwór jelita grubego lub żylaki odbytu właśnie.

Jeżeli wciąż wstydzisz się swojej kupy, a proces wydalania uważasz za żenujący zachęcam na początek do zapoznania się z fantastyczną lekturą, która w sposób przystępny i zabawny przybliża fizjologię trawienia, również z jego finalnymi efektami.

No i jak zwykle – miałam napisać o przyczynach, profilaktyce i terapii, na terapię niestety nie starczyło ni miejsca ni czasu. Mam jednak nadzieję, że w tym artykule wystarczająco naświetliłam problem oraz podałam wskazówki co zrobić, aby go uniknąć. W drugiej części napiszę o sposobach radzenia sobie z już istniejącą chorobą.

Podsumowując, zachęcam do częstych wizyt u lekarza rodzinnego. Nie żeby od razu brać od niego recepty, ale przynajmniej po to, aby poznać wroga – uzyskać diagnozę, która nazwie po imieniu istniejący problem oraz ułatwi dalsze postępowanie w celu zniwelowania ryzyka powikłań. Lub wykluczy coś znacznie gorszego, czyli nowotwór. W początkowych fazach choroby hemoroidalnej najczęściej wystarczą nieinwazyjne metody, które przy odrobinie wysiłku i systematyczności możemy zastosować sami w domu, z pomocą naturalnych środków. Zawsze to lepsze i przyjemniejsze wyjście niż  piętno wypadających hemoroidów i widmo straszliwej operacji.

źródła: http://www.rynekzdrowia.pl/Nauka/Wstyd-sie-leczyc-czyli-o-wstretnej-cielesnosci-czlowieka,108266,9.html, http://medicalms.pl/wp-content/uploads/2016/04/Zdrowy-Brzuch.pdf,K. Bielecki, H. Cabaj Choroba hemoroidalna w: Postępy Nauk Medycznych 3/2000, s. 35-39, https://www.esculap.com/publication/126177/Choroba_hemoroidalna, https://ginekologia.esculap.com/publication/129212/Leczenie_chor%C3%B3b_przewodu_pokarmowego_w_okresie_ci%C4%85%C5%BCy

Jeżeli podoba Ci się to co piszę (albo Ci się nie podoba, ale jesteś ciekawy/a co jeszcze wyprodukuję), śledź moją stronę na Facebooku lub obserwuj mnie na Instagramie 🙂


PS: Mimo że jestem otwarta na wszelkie odkrycia i chłonę wiedzę z różnych źródeł, nigdy nie traktuję każdej nowej informacji jako prawdy absolutnej i Ty też tak nie rób. Wszystkie materiały zawarte na tym blogu mają charakter jedynie informacyjny i edukacyjny, są wyrazem mojej (Autora) aktualnej wiedzy oraz/lub poglądów, nie stanowią i nie zastępują porady lekarza, dietetyka bądź terapeuty. Autor (czyli ja) nie ponosi odpowiedzialności wynikającej z niewłaściwego zastosowania treści zamieszczonych na blogu.

PSS: Żaden utwór zamieszczony na tym blogu nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób, na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie – bez mojej (Autora) zgody. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa (bez mojej zgody) jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie (i będzie, obiecuję ;-)).

Advertisements

One Comment Add yours

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s