Supermodna pizza z kalafiora

Przepis, który dziś zamierzam Wam zaserwować, spełnia wszelkie wymogi modnego dania, jako że jest zarówno bezglutenowy i paleo, jak i wegetariański, więc wpasuje się w każde towarzystwo. Ponadto, stanowi znacznie zdrowszą (i mniej czasochłonną) alternatywę dla tradycyjnego placka. Ciasto przygotowane według poniższej receptury nie rozpada się, rozpuszcza się zaś w ustach, a nie w dłoni, można więc spokojnie oddać się konsumpcji bez użycia sztućców ;-).

SKŁADNIKI:

(na 2 duże pizze dla 6-8 osób, zależnie od płci i wieku)

sos:

puszka pomidorów / 400 g

w normalnych okolicznościach użyłabym świeżych, ale w tej chwili to, co jest dostępne w sklepach smakiem ani zapachem nie przypomina niczego, co choćby koło pomidorów leżało, więc z dwojga złego na sos już lepsza puszka :-/

cebula biała / 2 szt / 240 g

czosnek / 3 ząbki / 8 g

suszone pomidory wypłukane z zalewy / 70 g

suszone oregano i bazylia,  sól himalajska

pizza:

kalafior / 1 duży / 1 kg (po oczyszczeniu)

jaja / 6 szt.

sery różne / 450 g

u mnie emmentaler, mozzarella i kozi wędzony (bo mi jeszcze zostało z Chorwacji ;-))

siemię lniane mielone

pomidor / 3 szt. / 500 g

cebula czerwona / 1 szt. / 100 g

pieczarki / 150 g

papryka / 1 szt. / 200 g

przyprawy: słodka papryka, pieprz, oregano, bazylia

pizza z kalafiora
Takim plackiem spokojnie najedzą się cztery zdrowe kobiety.

PRZYGOTOWANIE:

  1. Kalafior dzielę na różyczki (większe, jeżeli używasz tarki, mniejsze jeżeli blendera/malaksera) i moczę w letniej wodzie z sodą. Po kilku minutach wystarczy zamerdać, a większość brudu opadnie na dno. Jeszcze tylko szybki gorący prysznic pod bieżącą wodą, potem zimny i od razu ścieram na tarce/rozdrabniam w malakserze lub blenderze, solę i odstawiam na 15 minut (najlepiej w durszlaku, żeby wyciągnięta woda swobodnie ściekała, oszczędzając mi pracy).
  2. W tym czasie przygotowuję sos. Cebulę siekam drobno i wrzucam na rozgrzaną patelnię. Nie muszę używać do tego tłuszczu, odkąd odkryłam, że można bez (TUTAJ). Dodaję szczyptę soli, zmniejszam ogień i mieszam. Jak już się poddusi, zalewam pomidorami i czekam aż woda odparuje tak, aby powstał gęsty sos. O wiele gęstszy niż Ci się wydaje, że powinien być. Inaczej po zetknięciu się z ciepłem piekarnika momentalnie się rozrzedzi i wtedy pizza się nie uda, masz to jak w banku (z życia wzięte). W międzyczasie siekam czosnek i odstawiam na 10 minut, żeby się uaktywnił ;-). Pod koniec dodaję przyprawy i posiekane suszone pomidory (odsączone z zalewy i wypłukane, bo kto wie, co oni tam dają). Czosnek dorzucam na koniec gotowania, a TUTAJ napisałam dlaczego.
  3. Podczas gdy sosik redukuje się bez mojego udziału, rozdrabniam sery, może być na tarce, możesz też użyć blendera lub malaksera, jednak mój malakser zepsuł się po poprzedniej próbie z serem, prawdopodobnie był za twardy (ser) lub zbyt tani (malakser). Tak więc zostałam z niczym, czyli starą, dobrą, sprawdzoną tarką.
  4. W międzyczasie odciskam kalafior z nadmiaru wody i przekładam do największego naczynia, jakie mam w domu.
  5. 250 g sera oraz 20 g (2 łyżki) siemienia lnianego wsypuję do kalafiora i mieszam energicznie. Odstawiam na 15 minut.
  6. Zależnie od tego, jak długo nagrzewa się Twój piekarnik, możesz rozważyć nastawienie go na 160 stopni właśnie teraz.
  7. Jaja myję i roztrzepuję ze słodką papryką, pieprzem, solą i oregano w dużej misce. Mieszam z kalafiorem.
  8. Z powstałego ciasta formuję placki o grubości ok. 1 cm bezpośrednio na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. One będą wydawać Ci się rzadkie, zbyt rzadkie nawet, ale niechaj w żadnym wypadku nie przyjdzie Ci do głowy zagęszczać ciasta którymś z zakazanych produktów!
  9. Placki piekę ok. 30-35 minut (jeśli masz kiepski piekarnik, jak ja, w połowie czasu blachy należy zamienić miejscami, żeby oba spody wypiekły się w tym samym stopniu). Kontroluję czy się nie przypalają (w razie czego można przykryć arkuszem papieru do pieczenia), a kiedy są już w miarę suche i zwarte, wyjmuję.
  10. W tak zwanym międzyczasie przygotowuję dodatki.
  11. Pomidory, cebulę, pieczarki i paprykę myję i kroję w plastry (cebulę bardzo cienko, bo tak lubię). Teraz podkręcam piekarnik do 200 stopni. Na przestudzonych nieco spodach rozsmarowuję sos, następnie rozsypuję pozostały ser, układam składniki i ponownie zasypuję serem.
  12. Wstawiam jeszcze na 5-7 minut (aż ser się stopi, ale nie przypali).
  13. Voilla! Cały proces trwa maksymalnie półtorej godziny (bez zmywania, bo to już nie moja kompetencja ;-)). Byłoby krócej przy połowie porcji, czyli dla normalnej, zdrowej rodziny. Gotową pizzę posypuję świeżymi ziołami, kiełkami, rukolą czy co tam mam pod ręką zielonego i od razu serwuję na stół (na drugi dzień też jest spoko, ale wiadomo, że lepiej jeść świeże :-)).

pizza-z-kalafiora.jpg

Taka porcja ma mniej więcej (zależnie od użytego sera, stopnia wypłukania suszonych pomidorów i innych zmiennych) 329 kcal / 24 g białka / 12 g węgli / 20 g tłuszczu.

Ta pizza smakuje lepiej niż oryginał, w dodatku jest od niego zdecydowanie mniej szkodliwa. O dokładkę poprosił nawet Mężczyzna, który zazwyczaj na wszystko co zdrowe reaguje alergią ;-). Gdyby nie ser, którego dodałam w tym przepisie całkiem sporo, mogłabym uznać ją za superzdrową kolację na co dzień. Muszę pomyśleć nad ograniczeniem jego ilości, w razie czego będę modyfikować recepturę. Póki co, możemy serwować ją jedynie w niedzielę po kościele ;-).

Smacznej niedzieli zatem!

 

Jeżeli podoba Ci się to co piszę (albo Ci się nie podoba, ale jesteś ciekawy/a co jeszcze wyprodukuję), śledź moją stronę na Facebooku lub obserwuj mnie na Instagramie 🙂


PS: Mimo że jestem otwarta na wszelkie odkrycia i chłonę wiedzę z różnych źródeł, nigdy nie traktuję każdej nowej informacji jako prawdy absolutnej i Ty też tak nie rób. Wszystkie materiały zawarte na tym blogu mają charakter jedynie informacyjny i edukacyjny, są wyrazem mojej (Autora) aktualnej wiedzy oraz/lub poglądów, nie stanowią i nie zastępują porady lekarza, dietetyka bądź terapeuty. Autor (czyli ja) nie ponosi odpowiedzialności wynikającej z niewłaściwego zastosowania treści zamieszczonych na blogu.

PSS: Żaden utwór zamieszczony na tym blogu nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób, na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie – bez mojej (Autora) zgody. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa (bez mojej zgody) jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie (i będzie, obiecuję ;-)).

Advertisements

One Comment Add yours

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s