Potrawka z dyni i ciecierzycy

Zawsze kiedy tylko sezon na Dynie zostanie otwarty, natychmiast kupuję ją w ilościach hurtowych i przyrządzam z niej wszystkie możliwe potrawy, w różnych formach i konfiguracjach. Dynię Hokkaido uwielbiam szczególnie, gdyż nie trzeba jej obierać, co jest bardzo istotnym argumentem z punktu widzenia mojego nieustannego braku czasu oraz cierpliwości do skomplikowanych przedsięwzięć w kuchni. Ostatnio, przy okazji postu warzywno-owocowego odkryłam dynię pieczoną, która lekko przypalona wchodzi jak ziemniaki z ogniska oraz jest bardzo pyszna sama w sobie, nawet bez dodatku ziół. Ale nie o tym chciałam dziś pisać. Problem w tym, że mój Mężczyzna nie bardzo przepada za dynią, od wielu lat podsuwam mu ją w różnych wersjach, placki, naleśniki, gulasze, dynia w cieście, dynia pieczona, dynia smażona, sok z dyni, konfitury z dyni i niestety, nic z tego :-(. Jakże ogromne było moje zaskoczenie kiedy danie, które przygotowałam tym razem, zjadł ze smakiem. Być może ze względu na ciecierzycę, która trochę udawała mięso, może ze względu na siemię lniane, któremu zawdzięczam taki glutowaty sosik (Mężczyzna przepada za takim sosikiem), a może po prostu był głodny i nie bardzo widział jakąś alternatywę. Nieważne. Okazja godna uczczenia, dlatego postanowiłam zamieścić tutaj ten przepis, aby sięgać do niego kiedy tylko przyjdzie mi ochota na rodzinny obiad z dynią w roli głównej.

potrawka_z_dyni_i_ciecierzycy_2

Składniki (na 7-8 porcji)

cebula / 2 duże / 250 g

dynia Hokkaido / 1 średnia / 1 kg

papryka czerwona / 1 szt. / 145 g

papryka zielona / 1 szt. / 135 g

ciecierzyca ugotowana / 1,5 szklanki / 240 g

pomidor / 3 szt. / 450 g

siemię lniane / 2 łyżki / 20 g

czosnek / 3 ząbki / 8 g

przyprawy: biały pieprz, gałka muszkatołowa, papryka mielona, chili

Potrawkę można jeść bez dodatków (wtedy porcja będzie trochę większa) albo w zestawie. w szczególności zaś polecam roszponkę i komosę ryżową (u mnie wymieszana z białym ryżem, żeby było bardziej „po męsku” 😉 ).

potrawka_z_dyni_i_ciecierzycy_3

Przygotowanie:

  1. Wszystkie warzywa dokładnie myję, dynię szoruję nawet szczotą, przekrawam na pół, wyjmuję pestki, kroję w dużą kostkę. Nie trzeba obierać. Cebulę natomiast obieram i siekam jak leci.
  2. Do rozgrzanego woka wrzucam cebulę, zasypuję solą himalajską i mieszam intensywnie, żeby się nie przypaliła. Celowo nie używam tłuszczu, odkąd odkryłam, że można bez (TUTAJ). W razie potrzeby dolewam gorącej wody. Do podduszonej cebuli dorzucam dynię i przykrywam je na jakiś czas.
  3. W międzyczasie kroję paprykę i dorzucam ją do dyni, kiedy ta lekko zmięknie. Parzę pomidory, obieram je i kroję w kostkę. Dopiero teraz siekam czosnek. Odkąd napisałam TEN artykuł, dodaję go zawsze pod koniec gotowania, nie zaś na początku, jak to miało miejsce wcześniej. Dlaczego tak robię? Napisałam o tym właśnie w tamtym poście.
  4. Wrzucam naraz pomidory, ciecierzycę i siemię lniane (może być zmielone, nawet takie z paczki, gdyż nie o wartość odżywczą nam tu chodzi, a o zagęszczenie sosiku).
  5. Doprawiam świeżo zmielonym białym pieprzem, gałką muszkatołową, papryką mieloną i chili oraz czosnkiem.

potrawka_z_dyni_i_ciecierzycy_5
Taka fura jedzenia dostarcza jedynie 340 kcal. Niemożliwe? A jednak!

Na tym talerzu znalazło się:

ENERGIA 340 kcal | BIAŁKO 15,2 g | WĘGLOWODANY 366,5 g | TŁUSZCZE 2 g

Uwierzcie, można się tym najeść. A skoro nawet mięsożerny Mężczyzna zaspokoił swój wilczy apetyt taką oto solidną, sycącą, acz ubogoenergetyczną porcją warzyw, to czy naprawdę obiad musi dostarczać obowiązkowo 1000 kcal? To pytanie zostawiam Wam pod rozwagę. Oczywiście jestem też ciekawa, czy jeśli ktoś skorzysta z powyższego przepisu, będzie równie usatysfakcjonowany jak ja i moja Rodzina :-). Nie ukrywam, że chętnie poczytałabym o tym w komentarzach ;-).

Smacznego!

Jeżeli podoba Ci się to co piszę (albo Ci się nie podoba, ale jesteś ciekawy/a co jeszcze wyprodukuję), śledź moją stronę na Facebooku lub obserwuj mnie na Instagramie 🙂


PS: Mimo że jestem otwarta na wszelkie odkrycia i chłonę wiedzę z różnych źródeł, nigdy nie traktuję każdej nowej informacji jako prawdy absolutnej i Ty też tak nie rób. Wszystkie materiały zawarte na tym blogu mają charakter jedynie informacyjny i edukacyjny, są wyrazem mojej (Autora) aktualnej wiedzy oraz/lub poglądów, nie stanowią i nie zastępują porady lekarza, dietetyka bądź terapeuty. Autor (czyli ja) nie ponosi odpowiedzialności wynikającej z niewłaściwego zastosowania treści zamieszczonych na blogu.

PSS: Żaden utwór zamieszczony na tym blogu nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób, na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie – bez mojej (Autora) zgody. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa (bez mojej zgody) jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie (i będzie, obiecuję ;-)).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s