10 zasad diety śródziemnomorskiej i czy ona rzeczywiście jest taka zdrowa?

Dieta śródziemnomorska, bazująca na tradycyjnym kreteńskim sposobie żywienia, jest obecnie uważana za jedną z najzdrowszych na świecie. Zaleca ją między innymi  Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne w ramach profilaktyki chorób układu krążenia, jakkolwiek dziesiątki lat badań wykazały, że ten model żywienia, a raczej styl życia jest skuteczny również w zapobieganiu innym chorobom cywilizacyjnym, jak cukrzyca, nowotwór, otyłość, osteoporoza, etc. W skład śródziemnomorskiego stylu życia wchodzi bowiem nie tylko jadłospis, bazujący na świeżych, nieprzetworzonych produktach roślinnych, ale również regularna aktywność fizyczna, pielęgnowanie wartości rodzinnych, zdrowy sen oraz umiarkowane ilości bogatego w antyoksydanty czerwonego wina, wypijanego do posiłków. Taki styl życia, coraz rzadziej spotykany w rozpędzonej cywilizacji Zachodu, zapewnia jego zwolennikom nie tylko ochronę przed chorobami cywilizacyjnymi, ale również wysoką odporność, zdrowie psychiczne oraz najwyższą oczekiwaną długość życia (przynajmniej na terenie Europy).

Zasady diety śródziemnomorskiej

  1. ŚWIEŻE, NIEPRZETWORZONE PRODUKTY ROŚLINNE TO PODSTAWA

W rejonie śródziemnomorskim duży nacisk kładzie się na różnorodność oraz sezonowość produktów. W miarę możliwości powinny być one organiczne i lokalne. Tak wiem, w naszym kraju ciężko o świeże bakłażany w styczniu, dlatego napisałam „w miarę możliwości” ;-). Zresztą, ogólne zasady śródziemnomorskiego stylu życia można dowolnie modyfikować i z powodzeniem stosować w każdej niemal szerokości geograficznej, nie ma tu miejsca na jakiekolwiek wymówki. Kolejna ważna sprawa to fakt, że spożywane produkty mają być jak najmniej przetworzone, a więc najlepiej surowe, ewentualnie lekko podgotowane. Taka wersja byłaby optymalna. Pomijając banał, że rośliny są źródłem dobrych węglowodanów, drogocennego białka, błonnika, witamin i mikroelementów, o czym wie każdy przedszkolak, produkty te kryją w sobie mnogość fitoskładników, spośród których wielu jeszcze nie odkryto. Natomiast te już nam znane mają supermoce, o jakich nie śniło się filozofom. Uruchamiają w organizmach szereg mechanizmów dążących do utrzymania bądź przywrócenia zdrowia, jeżeli jest ono niestabilne.

roznorodnos
Świeżość i różnorodność to podstawa diety śródziemnomorskiej
  1. ZBOŻA GŁÓWNYM ŹRÓDŁEM KALORII

Idea śródziemnomorskiego stylu życia przemawia do mnie i nie będę się tutaj spierać z naukowcami w kwestii jego prozdrowotnego wpływu na ludność. Jakkolwiek, od zawsze paradoksem wydawał mi się  fakt, że oni jedzą tyle chleba i makaronu, a MIMO to są zdrowi, szczupli i żyją długo. A jednak. Podstawowe źródło energii stanowią produkty bogate w węglowodany złożone, czyli pełnoziarniste pieczywo, makaron, ryż, bulgur, kuskus, polenta oraz ziemniaki. Produkty te, poza wysoką zawartością węglowodanów dostarczają również białka, witamin z grupy B, minerałów oraz błonnika. Pieczywo spożywane w ramach diety śródziemnomorskiej produkowane jest bez użycia jaj i tłuszczu. Zaleca się spożywanie minimum 3 kromek chleba razowego dziennie oraz 2-3 szklanki makaronu, ryżu lub innych zbóż.

  1. ŚWIEŻE WARZYWA DO KAŻDEGO POSIŁKU, OWOCE W RAMACH DESERU I PRZEKĄSKI

Poza oczywistą zawartością witamin i mikroelementów, a także błonnika, warzywa (i owoce) są źródłem setek fitochemikaliów, z których poznaliśmy jak dotąd tylko niewielką część. Związki te aktywują w organizmie liczne procesy dążące do utrzymania zdrowia. Podstawa diety śródziemnomorskiej to, zaraz po produktach zbożowych, duże ilości świeżych warzyw, tak różnorodnych jak to tylko możliwe. Zalecane dobowe spożycie to 5-6 porcji (przy założeniu, że porcja to 1/2 szklanki). Deserem serwowanym najczęściej na śródziemnomorskim stole są z kolei owoce, podawane niekiedy z dodatkiem serów lub bakalii. Na głowę wychodzi ok. 2-3 porcje dziennie.

  1. STRĄCZKI JAKO ALTERNATYWA DLA PRODUKTÓW ODZWIERZĘCYCH

Rośliny strączkowe świetnie zastępują mięso. Są bogatym źródłem białka (niekiedy nawet bogatszym niż produkty odzwierzęce) oraz błonnika rozpuszczalnego, mającego szczególne znaczenie w profilaktyce chorób układu krążenia, nowotworu piersi, prostaty, jelita grubego oraz odbytnicy. Łączy się je często z produktami zbożowymi, aby uzupełnić profil aminokwasów.

fasolka2.jpg
Rośliny strączkowe to nie tylko fasolka szparagowa ;-).
  1. OLIWA Z OLIWEK GŁÓWNYM ŹRÓDŁEM TŁUSZCZU

Oliwa z oliwek jest niezwykle bogatym źródłem wielu dobroczynnych substancji wpływających korzystnie na zdrowie (nie zawsze i nie najbogatszym, ale o tym kiedy indziej). Od wieków, a w zasadzie tysiącleci stanowi główne źródło tłuszczu w diecie mieszkańców basenu Morza Śródziemnego. Dodaje się ją do sałatek, zup i sosów, jak również macza się w niej chleb (co opóźnia wchłanianie węglowodanów i zapobiega wahaniom stężenia glukozy we krwi). W składzie oliwy z oliwek znajdziemy przede wszystkim kwasy tłuszczowe jednonienasycone, wpływające korzystnie na lipidogram i zapobiegające przez to m.in. chorobom serca. Zalecane spożycie oliwy z oliwek to ok. 2 łyżek dziennie. Poza oliwą, tłuszczu dostarczają również orzechy, stanowiące ponadto źródło roślinnego białka, wapnia (migdały) oraz witaminy E (laskowe). Najmniej tłuszczu zawierają orzechy nerkowca i pistacje, z kolei najwięcej kwasów tłuszczowych jednonienasyconych (tych dobrych) mają orzechy laskowe oraz makadamia. Gatunki te zawierają jednocześnie najwięcej tłuszczu ogółem, także nie należy z nimi przesadzać. Zawsze jednak rozsądniejszym rozwiązaniem na małego głoda będzie garść orzechów aniżeli snikers.

oliwa.jpg
Ten składnik diety śródziemnomorskiej upodobałam sobie szczególnie :-).
  1. JEŚLI NABIAŁ TO KOZI I RACZEJ NIE MLEKO

Produkty mleczne występują w diecie śródziemnomorskiej w ograniczonej ilości, raczej jako dodatek do potraw, aniżeli podstawowy składnik posiłku. Mleko pije się niezwykle rzadko, a jeśli już to jest to zazwyczaj mleko kozie, ewentualnie owcze. Sery łączy się często z owocami. Tutaj również działa taki sam mechanizm, jak w przypadku oliwy i chleba – tłuszcz z serów opóźnia wchłanianie węglowodanów z owoców, zapobiegając gwałtownym skokom glukozy. Pełnotłuste przetwory mleczne stanowią główne źródło tłuszczów nasyconych oraz, obok zielonych warzyw liściastych, wapnia w diecie śródziemnomorskiej.  Zalecany udział nabiału w dziennym jadłospisie to ok 1 szklanka jogurtu, sery należy spożywać  sporadycznie.

  1. RYBY I OWOCE MORZA

W wielu źródłach można przeczytać, że dieta śródziemnomorska obfituje w ryby i owoce morza. Nadszedł czas, aby obalić ten mit. Produkty te owszem, pojawiają się w jadłospisie mieszkańców basenu morza śródziemnego, ale w ograniczonych ilościach. Ryby są bogatym źródłem drogocennych kwasów omega-3 oraz wartościowego białka i jako takie na pewno powinny się znaleźć na talerzu każdego nie-wegetarianina. Mięso rybie jest o niebo bardziej wartościowe odżywczo od mięsa zwierząt lądowych, które w zasadzie nie zawiera niczego, czego nie dałoby się dostarczyć z innych produktów.

talerzryb2.jpg
Ryby i owoce morza są wskazane, ale nie codziennie i nie w dużych ilościach.
  1. CUKIER I MIĘSO TYLKO OD ŚWIĘTA

Jaja pojawiają się w jadłospisie niezwykle rzadko, zazwyczaj jako składnik deserów, przygotowywanych na szczególne okazje. Tłuszczem stosowanym do wypieków jest zazwyczaj oliwa, rzadziej masło. Mięso czerwone stanowi natomiast element świątecznego menu, serwowanego przy okazji uroczystości religijnych bądź rodzinnych. Mieszkańcy rejonu śródziemnomorskiego tradycyjnie hodują drób i jest to główny gatunek mięsa, jaki spożywają (jeżeli w ogóle). Zazwyczaj jako dodatek do kasz, warzyw, makaronów, w ilości ok 30g na osobę, bardzo rzadko mięso, bez znaczenia białe czy czerwone, stanowi główny składnik posiłku.

  1. WINO

Czerwone wino jest bogate w przeciwutleniacze (zapobiegające między innymi utlenianiu cholesterolu LDL) oraz może aktywować w organizmie przeciwkrzepliwy enzym, zapobiegający tworzeniu się płytek miażdżycowych. Zalecane ilości to 1 kieliszek (150 ml) dziennie dla kobiet i do 450 ml dla mężczyzn. Południowcy piją wino najczęściej rozwodnione, dlatego tylko wydaje się, że piją dużo ;-). Starożytni Grecy uważali wręcz za profanację i barbarzyństwo picie wina bez dodatku wody. Poza właściwościami zdrowotnymi, wino sprzyja budowaniu relacji towarzyskich i zacieśnianiu więzi. Z drugiej strony, każdy alkohol ma również szkodliwy wpływ na organizm, a zwłaszcza na mózg, serce, wątrobę i trzustkę. Uważa się jednak, że dieta bogata w foliany (zielone warzywa liściaste) minimalizuje to ryzyko.

liście.jpg
Podobno liście neutralizują szkodliwe działanie alkoholu.
  1. DIETA TO NIE WSZYSTKO

Śródziemnomorski styl życia to nie tylko jadłospis. Osoby cieszące się dobrym zdrowiem zawdzięczają swoją długowieczność i formę w równym stopniu temu, co jedzą, jak i temu, co robią każdego dnia. Na prowadzenie wysuwa się oczywiście aktywność fizyczna. Ale nie taka w siłowni czy z Chodakowską przed telewizorem. Ruch wynika z naturalnego trybu życia mieszkańców tego regionu. Praca w ogródku, codzienne pokonywanie kilku kilometrów pieszo w drodze na targ, do kościoła czy sąsiadów, pływanie czy wycieczki rowerowe to tylko niektóre czynności wpisane na stałe do harmonogramu dnia. To, w połączeniu z właściwym sposobem odżywiania zapewnia utrzymanie prawidłowej masy ciała, które jest kluczowe dla zachowania zdrowia fizycznego. Ale również zdrowie psychiczne ma znaczny wpływ na zapadalność na choroby cywilizacyjne. Częste kontakty towarzyskie, wspólne posiłki oraz hołdowanie tradycyjnym wartościom daje uczucie radości i spełnienia, a także obniża poziom stresu. Także odpowiednia ilość i jakość snu stanowi czynnik wpływający na stan zdrowia. Mieszkańcy wszystkich regionów długowieczności wstają skoro świt i zasypiają wraz ze zmierzchem. Poza Grekami, którzy lubią imprezować po nocach, długo wylegiwać się w łóżku i jeszcze w ciągu dnia uciąć sobie niejedną drzemkę ;-).

Żywieniowa patologia szerzy się w krajach śródziemnomorskich

To by było na tyle, jeśli chodzi o podstawowe zasady diety śródziemnomorskiej. O wartości tego sposobu żywienia może świadczyć fakt, iż został on wpisany przez UNESCO na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego ludzkości. Niestety, patologia naszych czasów, czyli idea fast-life, dotarła również i tam, do najdalszych zakątków basenu morza śródziemnego. No, może jeszcze nie do najdalszych, póki co do najludniejszych, a mam tu na myśli zwłaszcza Włochy, w których spożycie wina i makaronu (tak, wina i makaronu! We Włoszech!) gwałtownie spada oraz Hiszpanię, której mieszkańcy za narodowy cel postawili sobie zdaje się prześcignięcie Niemców i Holendrów w konsumpcji piwa. Skandal i żal. A pisząc o idei fast-life nie mam na myśli konkretnie hamburgera za piątaka w przydrożnym barze. Chodzi o coś więcej, a mianowicie o tak zwany szybki styl życia negujący tradycyjne wartości, odchodzenie od pracy fizycznej na rzecz umysłowej i biernego wypoczynku (bo przecież siedzenie za biurkiem 8h dziennie potrafi wykończyć człowieka o niebo bardziej niż bieganie z tacą i talerzami po nocach, tak, wiem coś o tym), migracja ze wsi do miast. I za czym to, za czym, pytam? Za szybką karierą, szybkim pieniądzem, szybkim seksem i szybką śmiercią? A nie, przepraszam. Dzięki zbawiennemu rozwojowi farmakologii i najnowszym osiągnięciom medycyny akademickiej nie pozwolą nam umrzeć tak szybko. Pozwoli się nam trwać jeszcze przez kilka, kilkanaście albo nie daj Boże kilkadzesiąt (!) lat nad grobem, ni to żyw, ni to umarły, ale wciąż przecież płacący za opiekę zdrowotną i wciąż jeszcze realizujący recepty, a więc liczący się człowiek.

Jak zwykle, na fali ekscytacji odbiegłam trochę od tematu, więc już wracam z tej eskapady i podsumowuję: dieta śródziemnomorska rzekomo najzdrowsza, tak więc nie byłabym sobą gdybym nie sprawdziła tego na własnej skórze. Powiem tak: przez 10 dni podjęłam wyzwanie stosowania się do zasad śródziemnomorskiego lajfstajlu i … nie przytyłam :-). Można więc z dużą rezerwą uznać, że ten eksperyment nie zaszkodził mojemu ciału, przynajmniej jeśli chodzi o efekt wizualny.

Co ja o tym wszystkim myślę?

Nie mam nic przeciwko dużej ilości węglowodanów złożonych pochodzących z warzyw i odrobiny roślin strączkowych, jednak zindoktrynowana ideologią paleo, której pozostałości jeszcze tłuką mi się po głowie, nie mogłam uwierzyć w to, że tak duży udział produktów zbożowych diecie może mieć jakikolwiek pozytywny wpływ na zdrowie. Podczas mojego 10-dniowego testu nie szalałam więc ze zbożami, raczej skupiałam się na zjadaniu różnorodnych warzyw, owoców (niektóre prosto z drzewa – mniam) oraz darów morza i zapijaniu tego umiarkowanymi ilościami regionalnego wina. Spośród śródziemnomorskich praktyk szczególnie upodobałam sobie poruszanie się pieszo i maczanie domowego chleba w oliwie z czosnkiem i ziołami. Natomiast po podjęciu próby zjedzenia makaronu z krewetkami żałowałam tej decyzji przez dwa kolejne dni. Czułam się źle, ciężko i nieczysto, bez porównania z samopoczuciem po spożyciu talerza ryb czy makreli z bukietem surówek. Uważam, że zboża czy pseudozboża, takie jak quinoa, amarantus, gryka, proso, a nawet czasem ryż (!) mogą być OK, natomiast dla mnie chleb czy makaron to już są produkty przetworzone i jako takich powinniśmy ich unikać. W porządku, jeśli od czasu do czasu pomaczamy sobie czerstwe pieczywko w oliwie albo zaserwujemy szybką kolację w postaci pełnoziarnistego spaghetti z domowej roboty pesto (notabene mój ulubiony fast-food <3), ale takie potrawy nie powinny stanowić podstawy żywienia. To jest oczywiście moje osobiste zdanie, niepoparte żadnymi badaniami naukowymi ;-). Nie jestem również za promocją alkoholu w jakiejkolwiek postaci.  Alkohol jako lekarstwo jest w porządku i skuteczny (w końcu do takiego celu pierwotnie miał służyć), ale nie do stosowania przewlekłego, zwłaszcza, że każdy może mieć inne wyobrażenie o znaczeniu sformułowania „umiarkowane spożycie” ;-). Z drugiej strony, patrząc na typowy jadłospis przeciętnego Amerykanina, Niemca, a nawet Polaka, mogę stwierdzić z całą pewnością, że dieta śródziemnomorska będzie doskonałą i zarazem mało drastyczną (a więc świetną dla opornych) alternatywą i na pewno pozwoli wyleczyć się z niektórych chorób i dolegliwości. Być może nawet okaże się odpowiednią strategią na długie lata zdrowego życia. Ja jednak póki co pozostanę przy swojej autorskiej diecie z ograniczoną podażą produktów zbożowych, takiej prawie-paleo i prawie-wegetariańskiej.

A tu przepisy kuchni śródziemnomorskiej:

Chili, czosnek i oliwa – korzystam często 🙂

Pozdrawiam 🙂

Głodnych wiedzy odsyłam do literatury: H.V. Fisher, C.Thomson „Najzdrowsza dla serca dieta śródziemnomorska” oraz  TU, TUTU

Jeżeli podoba Ci się to co piszę (albo Ci się nie podoba, ale jesteś ciekawy/a co jeszcze wymyślę), śledź moją stronę na Facebooku lub obserwuj mnie na Instagramie 🙂


PS: Mimo że jestem otwarta na wszelkie odkrycia i chłonę wiedzę z różnych źródeł, nigdy nie traktuję każdej nowej informacji jako prawdy absolutnej i Ty też tak nie rób. Wszystkie materiały zawarte na tym blogu mają charakter jedynie informacyjny i edukacyjny, są wyrazem mojej (Autora) aktualnej wiedzy oraz/lub poglądów, nie stanowią i nie zastępują porady lekarza, dietetyka bądź terapeuty. Autor (czyli ja) nie ponosi odpowiedzialności wynikającej z niewłaściwego zastosowania treści zamieszczonych na blogu.

PSS: Żaden utwór zamieszczony na tym blogu nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób, na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie – bez mojej (Autora) zgody. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa (bez mojej zgody) jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie (i będzie, obiecuję ;-)).

Reklamy

10 Comments Add yours

  1. Zuzanna Ploch pisze:

    Cześć, Bardzo dziękuję za zalinkowanie do mojego bloga 🙂

    Co do całej dyskusji w komentarzach – u podstawy piramidy diety śródziemnomorskiej nie leżą węglowodany, a aktywność fizyczna, a następnie cała grupa produktów roślinnych – warzywa, owoce, zboża, strączki, orzechy. Jej zasady nie zostały oparte na odżywianiu Włochów, tylko Greków, którzy nie jadają makaronu, tylko ziemniaki oraz tradycyjny chleb zawierający dużo otrąb. Dieta śródziemnomorska na pewno nie polega na jedzeniu dużej ilości chleba, makaronu i tego typu produktów.

    Myślę, że problem polega na tym, że kojarzymy dietę śródziemnomorską z tym jak współcześnie jada się w krajach śródziemnomorskich, a tymczasem dieta wywodzi się z odżywiania lat 50 XX w. Współcześnie mieszkańcy południa odeszli od swoich tradycji i rzeczywiście często są przez to otyli.

    Pozdrawiam 🙂

    Lubię to

  2. emka pisze:

    A czy ja napisałam, że promujesz picie alkoholu? błagam… dałam linka do artykułu, który podważa nieco jakoby cudowną moc czerwonego wina (w sensie ukazuje słabą biodostępność) jako ciekawostkę. Naprawdę polecam nieco więcej dystansu:D

    Lubię to

    1. Nie to miałam na myśli… Ale dziękuję, radę wezmę sobie do serca 🙂

      Lubię to

  3. emka pisze:

    Nie zrozumiałaś:D Ja podważam w ogóle fakt jakoby dieta śródziemnomorska była tak w 100% super i w ogóle the best of the best jak wielu dietetyków sądzi (chodzi o tradycyjną dietę śródziemnomorską a nie współczesną), choć to i tak nienajgorsza opcja w porównaniu np.do DASH. Napisałaś:”podstawowe źródło energii stanowią produkty bogate w węglowodany złożone” i to już jest argument za tym, żeby tę dietę zdyskredytować moim zdaniem, ale oczywiście możesz się nie zgodzić. Bo nawet nasza nędzna narodowa piramida wyrzuciła produkty mączne ze swej podstawy i nakazała ograniczyć ich ilość w diecie. Poza tym piszesz: „oni jedzą tyle chleba i makaronu, a MIMO to są zdrowi, szczupli i żyją długo” – więc ponawiam pytanie skąd takie wnioski, że SĄ a nie BYLI jak się żywili zgodnie z tradycją. Szkoda, że komentarze odbierasz jako atak, a nie jako głos w dyskusji. nara

    Lubię to

    1. Chyba rzeczywiście się nie zrozumiemy 😦 cytowane przez Ciebie zdanie dotyczy osób stosujących tradycyjną dietę śródziemnomorską, w której również występują pieczywo i makaron. I broń Boże, nie odbieram Twoich komentarzy jako atak :-). Po prostu z treści wywnioskowałam,,że nie przeczytałaś artykułu. Ale może rzeczywiście źle się zrozumiałyśmy 😉

      Lubię to

  4. emka pisze:

    A sprawdzałaś może jakieś dane odnośnie tego rzekomego zdrowia Włochów i małej zapadalności przez nich na choroby cywilizacyjne? ciekawa jestem jak to rzeczywiście wygląda bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że oni rzeczywiście są aż tacy szczupli i zdrowi. Moja znajoma mieszkająca w Hiszpanii twierdzi, ze owszem młode Hiszpanki są szczupłe, ale kobiety dojrzałe i starsze są otyłe i na pewno nie wyglądają jak okazy zdrowia. Dlatego ja sądzę, że ta dieta śródziemnomorska to jednak w większej części mit, na pewno zdrowsza od diety przeciętnego Kowalskiego, ale dalej mit. Owszem oliwa jest super zdrowa i warzywa też, ale jak piszesz o tej zdrowotności ryb, to już mam duże wątpliwości, bo dziś znaleźć dobrą rybę bez „dodatku” metali ciężkich to wielka sztuka. Poza tym zgadzam się z tobą odnośnie produktów mącznych-nie wierzę że nie wpływają na tych ludzi źle, tylko może po prostu reszta diety jest w stanie w jakiś tam sposób częściowo zrekompensować ten niekorzystny wpływ, albo może jedzą tego 3 razy mniej niż Polacy:D A z ciekawostek, to mówi się o super zdrowiu Francuzów (mała zapadalność na choroby układu krążenia) i też wiele jest komentarzy, że to dlatego, że jedzą dużo warzyw itp.itd. a ja się natknęłam na info, że za ten dobroczynny wpływ odpowiada duża ilość tłuszczu w ich diecie-paradoksalnie:) A tu ciekawostka o czerwonym winie: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/27422505 Aha błagam zatrzymaj się na promowaniu diety śródziemnomorskiej (niech Ci będzie), nie idź dalej (typu dieta DASH itp. bo to dopiero jest porażka). pozdrawiam

    Lubię to

    1. Droga Emko, dieta śródziemnomorska, o której tu mowa, bazuje na tradycyjnym kreteńskim sposobie odżywiania, który był tam stosowany od stuleci. Po II wojnie światowej, kiedy do krajów rejonu śródziemnomorskiego zaczęły docierać dobrodziejstwa w postaci przetworzonych produktów i barów fast-food między innymi, ludność tamtejsza zaczęła odchodzić od swoich tradycyjnych zwyczajów i tak się dzieje do dziś. Dieta śródziemnomorska nie bazuje na AKTUALNYM sposobie odżywiania mieszkańców basenu Morza Śródziemnego, co chyba wyraźnie zaznaczyłam w artykule :-). Nie wiem również skąd wniosek, że ja na tym blogu cokolwiek „promuję”. Przekazuję jedynie powszechnie dostępną wiedzę i wzbogacam ją o moje własne doświadczenia oraz subiektywną opinię. I na pewno dieta DASH też się tutaj pojawi, podobnie jak paleo, witarianizm i keto, a także wiele innych, o których osoby tu zaglądające będą chciały poczytać ;-).
      Pozdrawiam ciepło

      Lubię to

    2. Aha, a co do czerwonego wina to napisałam, że jestem przeciwna promocji jakiegokolwiek alkoholu. Chyba właśnie wyszło, że wcale nie przeczytałaś artykułu, który skomentowałaś 🙂

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s