Amerykańscy naukowcy donoszą: MALINY na odchudzanie, na biegunkę i na raka!

Uwielbiam smak malin, zwłaszcza takich świeżych, prosto z krzaka. Teraz już nie do odtworzenia, odkąd wybudowali nam przed blokiem prywatną szkołę wyższą i pole pełne dzikich krzaków odeszło bezpowrotnie. Chyba nie ma na świecie osoby, która nie lubiłaby tego smaku (jeśli jest, niech się zgłosi). Owoce te występują bowiem na całym świecie, dlatego też tak trudno jest ustalić ich miejsce pochodzenia. Najdawniejsze świadectwo historyczne dowodzące istnienia malinowych upraw w Europie liczy ok 2000 lat. Był to więc jeden z pierwszych owoców jagodowych ujarzmionych przez człowieka. Do dziś maliny są jednymi z najchętniej wybieranych jagód, Polska zaś należy do ścisłej światowej czołówki producentów.

talerzmalin2.jpg

W chwili obecnej rozróżnia się ponad 200 gatunków malin (wymień choć 5 😉 ), w tym żółte i czarne, praktycznie nie do odróżnienia od jeżyn. Każdy z owoców, o ile zostanie zerwany w stanie pełnej dojrzałości i nie czeka się zbyt długo z jego konsumpcją,  posiada supermoce. Poniżej przedstawiam niektóre z nich.

Maliny odchudzają

Aktualnie prowadzone są bardzo obiecujące badania, obrazujące związek malin z profilaktyką otyłości oraz redukcją nadwagi. Są one jeszcze we wczesnej fazie rozwoju, jakkolwiek już teraz można powiedzieć, że substancje chemiczne zawarte w tych  owocach wywierają wpływ na metabolizm adipocytów (komórek tłuszczowych). Wartym szczególnej uwagi jest tak zwany keton malinowy, substancja stosowana między innymi w przemyśle spożywczym jako aromat. Od jakiegoś czasu pojawia się również w rzekomo odchudzających suplementach diety. Piszę rzekomo, bo nie wierzę w to, by jakakolwiek tabletka była zdolna, bez udziału innych czynników, spowodować utratę kilogramów (no, chyba że będą to kilogramy wody uciekającej z organizmu, a chyba nie o to w dłuższej perspektywie nam chodzi). O wiele łatwiej jest mi uwierzyć w spalanie tkanki tłuszczowej siłą woli ;-). Keton malinowy, wbrew pozorom, nie występuje tylko w malinach. Znajdziemy go również w innych roślinach, jak rabarbar, cis, klon, modrzew, sosna i inne drzewa. Jednak w malinach jest go wyjątkowo dużo. Na tyle dużo, aby zadziałał jak termogenik, zwiększając zużycie tlenu i podnosząc temperaturę ciała. Ponadto, powoduje wyrzut noradrenaliny z nadnerczy, co z kolei aktywuje mechanizm lipolizy, czyli rozkładu tłuszczu. Zmniejsza również liczbę cząsteczek prozapalnych produkowanych w adipocytach oraz aktywność lipazy trzustkowej (enzymu trawiącego tłuszcz), co może przyczyniać się do zmniejszenia wchłaniania kwasów tłuszczowych w jelicie cienkim. To wszystko zostało potwierdzone w badaniach na zwierzętach lub in vitro, wyników badań na ludziach póki co brak.

porcjamalindaje

Innym cudownym składnikiem malin jest tilirozyd, jeden z flawonoidów. Występuje on również w owocach dzikiej róży i truskawkach. Wstępne badania wykazały, że jest w stanie aktywować adiponektynę (hormon produkowany przez komórki tłuszczowe), dzięki czemu może przyczyniać się do poprawy gospodarki węglowodanowej, lipidowej oraz zwiększać wrażliwość na insulinę. Jak to się dzieje? Otóż, adiponektyna bierze udział w szeregu procesów metabolicznych, między innymi w przemianie glukozy i kwasów tłuszczowych, a więc wykazuje działanie przeciwzapalne i przeciwmiażdżycowe. Natomiast u diabetyków oraz osób otyłych poziom tego hormonu we krwi jest obniżony. Są dwie możliwe przyczyny takiego stanu rzeczy – albo ich adipocyty nie produkują wystarczającej ilości adiponektyny, albo pozostaje ona nieaktywna, co przyczynia się do zaburzeń regulacji poziomu insuliny, cukru i tłuszczu we krwi. Tilirozyd naprawia ten mechanizm. W tej chwili nie ma dowodów, jakoby ten składnik zatrzymywał przyrost masy ciała lub zapobiegał gromadzeniu się tłuszczu (jak ma to prawdopodobnie miejsce dzięki cytrulinie zawartej w ARBUZIE) ale na pewno może zapobiec niepożądanym skutkom otłuszczenia i zaburzeniom regulacji poziomów insuliny, cukrów i tłuszczów.

Jeżeli jeszcze nie chorujesz ani na cukrzycę, ani na otyłość, ale już czujesz, że coś z Tobą nie tak, ekstrakt z malin także Tobie może pomóc. Badania wykazały bowiem, że jest on zdolny również do blokowania aktywności alfa-glukozydazy (enzymu trawiącego skrobię). Dzięki temu spowalnia rozkład skrobi na cukry proste, a tym samym zapobiega zbyt szybkiemu wchłanianiu się cukru do krwi i hiperglikemiii poposiłkowej, tak powszechnej nie od dziś przecież, u Ludzi Zachodu.

20160812_084532

Maliny odmładzają

Maliny są bogate w substancje przeciwutleniające, że wymienię tylko niektóre: antocyjany, flawonole i flawanole, garbniki, stylbeny, etc. Substancje te, zwane powszechnie przeciwutleniaczami, znajdziemy oczywiście we wszystkich roślinach, w różnym natężeniu. W malinach występują jednak w takich ilościach, że wywierają istotny wpływ na redukcję stanów zapalnych oraz zmniejszenie stresu oksydacyjnego. A te dwa procesy, jeżeli mają charakter przewlekły, prowadzą do chorób cywilizacyjnych, jak otyłość, cukrzyca typu drugiego, nadciśnienie i miażdżyca. Tak więc regularne spożywanie malin chroni nie tylko przed przedwczesnym starzeniem się, ale również przed chorobami przewlekłymi. Jednym z antyoksydantów w malinach jest kwas elagowy, zapobiegający nadmiernej aktywności enzymów prozapalnych oraz ich nadprodukcji. Udowodniono, że maliny organiczne przewyższają zdolnością antyoksydacyjną te nieorganiczne, ponieważ wykazują wyższą zawartość fenoli i antocyjanów. Więcej związków fenolowych mają maliny dojrzałe. te zebrane przed pełną dojrzałością są uboższe w dobroczynne fitochemikalia i będą się szybciej psuły.

20160812_083728.jpg

Maliny  hamują nowotworzenie

Oczywiście to jest duże uproszczenie, jednak przeciwzapalna działalność substancji chemicznych zawartych w malinach oraz ich wpływ na zmniejszenie stresu oksydacyjnego mogą wstrzymać rozwój lub namnażanie się komórek nowotworowych. Również wspomniany już kwas elagowy posiada zdolność wpływania na rozwój raka, a to poprzez wysyłanie do zmutowanych komórek sygnałów, zachęcających ich do apoptozy (zaprogramowanego, kontrolowanego samobójstwa komórki dla dobra organizmu). Z kolei komórki potencjalnie zagrożone, ale jeszcze nie nowotworowe, kwas elagowy zniechęca ponoć do mutacji. Proces ten jest szczególnie skuteczny w przypadku raka piersi, szyjki macicy, okrężnicy, przełyku i prostaty.  Oczywiście, że nie na ludziach to badano, niemniej jednak jest to interesujące zjawisko.

Maliny leczą

Co jeszcze robią maliny? Działają przeciwwirusowo, przeciwbakteryjnie, przeciwzapalnie i przeciwmiażdżycowo, o czym już pisałam, a także wzmacniają odporność, co jest oczywiste, gdyż w zasadzie każda roślina posiada taką zdolność. Składniki w nich zawarte pobudzają gruczoły potowe, dzięki czemu działają przeciwgorączkowo (a więc zastosowanie herbatki z syropem tudzież konfiturą malinową serwowanej chorym przez nasze babcie ma podstawy naukowe 🙂 ). Ponadto, maliny obniżają ciśnienie krwi, wspomagają leczenie anemii oraz łagodzą bóle menstruacyjne poprzez łagodne działanie rozkurczowe (jak no-spa, tylko bez skutków ubocznych). Z tego samego powodu, napar z liści malin jest zalecany przyszłym mamom podczas porodu, ale również podczas ciąży, w celu wzmocnienia mięśni macicy. Podobno też łagodzą ciążowe mdłości, ale z drugiej strony obiło mi się o uszy, że nie powinno się stosować naparów z liści malin w pierwszym trymestrze, a chyba właśnie wtedy mamy do czynienia z ewentualnymi mdłościami? :-). Tak więc najlepiej, w kwestii dawkowania wszelkich ziół i naparów, konsultować się z mądrym lekarzem, aby rozwiać wszelkie wątpliwości i wykluczyć ewentualne działania niepożądane. Maliny z pewnością robią jeszcze wiele więcej dobrego, ale te artykuły muszą mieć przecież jakiś limit, dlatego przejdźmy już do informacji stricte praktycznych :-).

corobiamaliny

Co robię z malinami, jeśli nie zjem ich po drodze do domu?

Zacznijmy od tego, jak wybrać odpowiednie maliny, jeśli jesteśmy mieszczuchami i nie mamy dostępu do dzikiego krzaka w polu / lesie / ogrodzie. Wybieramy owoce w pełni, ale nie zbyt dojrzałe, czyli jędrne i o intensywnej barwie, nie zaś miękkie i papkowate i na pewno nie takie, na których widnieją już pierwsze oznaki pleśni. Jeśli kupujesz maliny paczkowane, zwróć uwagę czy pojemnik nie jest uszkodzony, wgnieciony, wilgotny lub zabrudzony. Takie objawy mogą świadczyć o rozpoczętym już procesie rozkładu.  Maliny łatwo się psują, możemy je przechowywać w temperaturze 2-4 st. C maksymalnie 2 dni, ale najlepiej zjeść je od razu i nie kupować na zapas, chyba że…

…sezon na maliny osiągnął punkt kulminacyjny, jest ich dużo i tanio albo dostałeś 2 kilo od ciotki ze wsi i chcesz je zachować na czas gryp, przeziębień tudzież bólów menstruacyjnych. Wtedy możesz je zamrozić. Jest to w zasadzie jedyna godna polecenia forma przetwarzania tych owoców, jako zachowująca większość fitoskładników. Inne, stosowane w przemyśle spożywczym z użyciem wysokich temperatur, pozbawiają maliny większości, jeśli nie wszystkich, właściwości leczniczych. Aby zamrozić maliny należy je delikatnie wypłukać pod bieżącą wodą, osuszyć poklepując ręcznikiem papierowym, rozłożyć równomiernie na czymś płaskim, tak, żeby leżały obok siebie, nie zaś jedna na drugiej, a następnie szybko zamrozić. Po całkowitym zamrożeniu przełóż je do szczelnie zamkniętego pojemnika lub woreczka specjalnie przystosowanego do mrożenia żywności.

Jeżeli jednak chcesz je tylko zachować na jutro, na deser na przykład, możesz je trzymać w lodówce, w szczelnie zamkniętym naczyniu, najlepiej szklanym. Przedtem należy je przebrać i pozbyć się wszystkich podejrzanych sztuk, uszkodzonych, zgniecionych, wilgotnych. jeżeli tego nie zrobisz, gwarantuję – nazajutrz wszystkie pozostałe też będą zarażone. Maliny myjemy przed samym spożyciem, nie powinny pozostawać w temperaturze pokojowej dłużej niż 2 godziny i nie wolno im pod żadnym pozorem przebywać na słońcu!

To tyle w kwestii jednego z moich ulubionych owoców (a jest ich naprawdę niewiele), pamiętaj jeszcze, że czego byś się nie dowiedział z choćby tysiąca blogów jak ten, zanim cokolwiek włożysz do ust skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą ;-).

Pa!

Jeżeli podoba Ci się to co piszę (albo Ci się nie podoba, ale jesteś ciekawy/a co jeszcze wymyślę), śledź moją stronę na Facebooku lub obserwuj mnie na Instagramie 🙂


PS: Mimo że jestem otwarta na wszelkie odkrycia i chłonę wiedzę z różnych źródeł, nigdy nie traktuję każdej nowej informacji jako prawdy absolutnej i Ty też tak nie rób. Wszystkie materiały zawarte na tym blogu mają charakter jedynie informacyjny i edukacyjny, są wyrazem mojej (Autora) aktualnej wiedzy oraz/lub poglądów, nie stanowią i nie zastępują porady lekarza, dietetyka bądź terapeuty. Autor (czyli ja) nie ponosi odpowiedzialności wynikającej z niewłaściwego zastosowania treści zamieszczonych na blogu.

PSS: Żaden utwór zamieszczony na tym blogu nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób, na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie – bez mojej (Autora) zgody. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa (bez mojej zgody) jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie (i będzie, obiecuję ;-)).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s