Dlaczego Azjatki wyglądają jak nastolatki? Jakim prawem?! [8 sekretów japońskiego lajfstajlu]

_tux637
Pierwsza miłość beztroskiej siedmiolatki ❤

Moją pierwszą platoniczną miłością był Tuxedo Kamen. W tamtych czasach utożsamiałam się z Czarodziejką z Marsa :-P. Później, już jako duża dziewczynka, przeczytałam Wyznania Gejszy i od razu zapragnęłam zostać Japonką. Jako nastolatka zaczytywałam się w Murakamim, marząc o hodowli owiec na Hokkaido. Później pochłonęły mnie powieści historyczne i filmy o samurajach (nie, nie te tandetne, amerykańskie adaptacje) i wtedy to zadecydowałam, że do ślubu pójdę ubrana w kimono. Gdy wkroczyłam w dorosłość wiedziałam już, że ostatnie lata mojego życia spędzę właśnie w Kraju Kwitnącej Wiśni. Jak widzicie, mój duchowy związek z Japonią rozwija się bujnie od wczesnego dzieciństwa. W chwili obecnej kontempluję lekturę Naomi Matsuyamy Japonki nie tyją i się nie starzeją. Od dziś chcę gotować po japońsku. Jestem pod tak wielkim wrażeniem tej kuchni, że postanowiłam się z Wami podzielić moimi refleksjami na temat mądrości, jakie właśnie wyczytałam.

Japonia jest krajem, której mieszkańcy, czy też obywatele (bo jednak w porównaniu do pozostałych krajów rozwiniętych, znakomita większość jej mieszkańców jest rodowitymi Japończykami), cieszą się najbardziej imponującą średnią długością życia (byłaby zapewne jeszcze bardziej imponująca, gdyby nie zaskakująco wysoki odsetek samobójstw), a także najwyższym wskaźnikiem długości życia w zdrowiu i stosunkowo niską zapadalnością na choroby przewlekłe (nie licząc nowotworu żołądka i trzustki). Odsetek otyłych dorosłych wynosi zaledwie 3,6% (dane z 2012). Gorzej sytuacja wygląda wśród najmłodszych, którzy podążając za zachodnią modą, nabierają już nawyków żywieniowych rodem z USA. Nadmierna masa ciała lub otyłość dotyczy aż 15% dzieci i nastolatków. Wciąż jednak plasują się oni daleko w tyle za nieletnimi Europejczykami i Amerykanami (np. USA: 30%, a Włochy nawet więcej, bo 36%). Ale nie o tym ma być ten artykuł. Japonki, poza imponującym zdrowiem i szczupłą sylwetką, obdarzone są również nieskazitelną cerą, lśniącymi włosami i mocnymi paznokciami, a więc urodą, która nie wymaga żadnych poprawek. Jak to się dzieje? Jakim prawem? Dlaczego my też nie możemy wyglądać jak one? Otóż możemy, i w tym rzecz. Zaraz opowiem Ci jak.

jap8.jpg

Pewnie część z Was pomyśli, że to wszystko wina genów. Najłatwiej jest bowiem zwalić wszystko na genetykę. Naród japoński, jako wyjątkowo czysty etnicznie, ma zapewne wpisany w DNA gen młodości i przewlekłego zdrowia, a na to, według powszechniej opinii, nie mamy przecież wpływu. Niestety, muszę obalić ten mit. Poza tym, że w świetle najnowszych doniesień, genetyka ma wpływ na stan zdrowia zaledwie w 16%, to tak naprawdę gen przewlekłego zdrowia mamy wpisany w genotyp my wszyscy, już w chwili poczęcia. No dobrze, znakomita większość z nas. I owszem, mamy wpływ na ekspresję, czyli krótko mówiąc – aktywację naszych genów.

Jeżeli decydujący wpływ genetyki na rozwój chorób przewlekłych okazał się mitem, co zatem stanowi o zdrowiu, samopoczuciu i wyglądzie w największym stopniu? Oczywiście, jest to styl życia, inaczej mówiąc lajfstajl. Za chwilę przedstawię Ci 8 sekretów japońskiego lajfstajlu, które koniecznie musisz poznać i wdrożyć do swojej codzienności, aby wyglądać i czuć się 10, 20, a nawet 30 lat młodziej.

1. Japońska piramida żywienia

Codzienny jadłospis Japończyków obfituje w ryby, warzywa, ryż, soję i owoce. Pod tym względem dieta japońska nie różni się zbytnio od pozostałych, rzekomo najzdrowszych, modeli żywienia. Mam tu na myśli w szczególności dietę śródziemnomorską, plasującą się obecnie w ścisłej czołówce najbardziej prozdrowotnych sposobów żywienia. Tradycyjna kuchnia basenu morza śródziemnego również opiera się na nieoczyszczonych ziarnach zbóż, świeżych warzywach, mięsie ryb i innych morskich, ewentualnie latających stworzeń oraz owocach. Przy czym w roli zamienników japońskiej soi występują tu raczej pozostałe rośliny strączkowe, jak fasola, ciecierzyca, soczewica czy groch.

Dodatkiem japońskim, którego nie znajdziesz u Kreteńczyków (to właśnie z Krety wywodzi się bowiem tradycyjna kuchnia śródziemnomorska), są morskie warzywa, czyli różnego rodzaju wodorosty, jak nori, wakame czy kombu. Są one bogate w kwasy omega-3, wapń, jod, żelazo, białko, witaminy, antyoksydanty, co tu dużo mówić – one mają po prostu WSZYSTKO. Obok alg, do ulubionych roślin japońskich gospodyń domowych należą również prozdrowotne, antyrakowe warzywa krzyżowe, a wśród nich m.in. jarmuż, brokuł, kalafior, brukselka i kapusta.

jap2.jpg

W tradycyjnym japońskim posiłku znajdziemy przedstawicieli wszystkich wymienionych grup żywności, przy czym każdego dnia obiad czy kolacja komponowane są z różnorodnych produktów. Podstawową mantrą żywieniową jet tam uwielbienie dla świeżości, w związku z czym na stole lądują tylko produkty najwyższej jakości, za to w małych ilościach, dzięki czemu nie muszą być dojadane przez domowników przez kolejne kilka dni. Mięso, inne niż rybie, o ile w ogóle się pojawia, stanowi jedynie dodatek smakowy (hm, coś mi to przypomina… czyż nie podobne założenia pojawiają się w Zdrowym Żywieniu  wg Dąbrowskiej?), nie zaś główny składnik potraw. Na deser serwuje się owoce i obowiązkową zieloną herbatę, której wysokie spożycie plasuje Japończyków w czołówce państw o najwyższej konsumpcji tego drogocennego napoju.

Ponadto, japońska dieta jest niskokaloryczna. Statystyczny obywatel tego kraju spożywa dziennie ok 2810 kcal, pochodzących w głównej mierze z ryżu, ewentualnie makaronu gryczanego, soi, warzyw oraz ryb. Wydaje Ci się, że to wcale niemało w stosunku do średniej zalecanej podaży energii na poziomie 2000 kcal? Tym bardziej zaskoczy Cię fakt, że dla statystycznego Austriaka norma wynosi 3760 kcal, dla Polaka zaś nieco mniej, jednak wciąż sporo – 3400 kcal (u nas to pewnie górnicy i pozostali ludzie pracy zawyżają normy 😉 ).

2. Pożywne śniadanie podstawą udanego dnia

Pod tym względem japońska ideologia żywieniowa pokrywa się z naszą, europejską, wedle której śniadanie powinno się zjeść jak król, obiad jak książę, kolacją zaś najlepiej podzielić się z żebrakiem (ale zaraz, zaraz… czy to przypadkiem nie jest przysłowie chińskie? 😉 ).

jap7
Filiżanka zielonej herbaty jest obowiązkowym elementem każdego japońskiego posiłku…

Zgadza się, japońskie gospodynie domowe zaczynają dzień od przygotowania pożywnego śniadania dla rodziny. Zwykle składa się ono z zielonej herbaty, gorącej zupy miso z dodatkami, obowiązkowej miseczki parowanego ryżu oraz wodorostów, niekiedy z dodatkiem japońskiego omletu (tamago) lub kawałka ryby pozostałej z wczorajszej kolacji. Wiem, to brzmi bardzo skomplikowanie i pracochłonnie, jednak wkrótce zamierzam podjąć tygodniowe wyzwanie diety japońskiej, a relacją z tego przedsięwzięcia z pewnością podzielę się z Wami na blogu. Wtedy zadecyduję, czy ten sposób żywienia jest możliwy do wprowadzenia, czy jednak wymaga to bycia wyposażonym w specjalne geny :-).

3. Lekka kuchnia o łagodnym smaku

Kobiety japońskie zwracają szczególną uwagę na świeżość przygotowywanych posiłków. Mimo postępującej globalizacji, wciąż popularne są małe, rodzinne sklepiki specjalizujące się w produkcji i sprzedaży określonych towarów, prowadzone przez tę samą rodzinę od wielu pokoleń. Japończycy cenią sobie świeżość, a co za tym idzie – jakość spożywanych pokarmów ponad wszystko. Najsłynniejszy targ rybny Tsukiji w Tokio o poranku przypomina nowojorską giełdę, a ceny świeżego tuńczyka osiągają w licytacjach kwoty dziesiątek, a nawet setek tysięcy euro (!). Stamtąd ryby trafiają do najlepszych restauracji sushi w regionie, więc wyobraź sobie teraz ile musi kosztować porcja sashimi w dobrym lokalu, ażeby poniesione koszty zwróciły się właścicielowi. Świeżość to podstawa japońskiej kuchni, dzięki czemu korzystając z jej dobrodziejstw, z każdym kęsem dostarczamy sobie składników odżywczych o najwyższej jakości i najlepszej przyswajalności.

A bowl of rice.
…podobnie jak miseczka parowanego ryżu.

Podstawowym dodatkiem lub też bazą wielu potraw jest dashi, czyli łagodny, aromatyczny bulion z ryb i warzyw morskich. Jego smak i jakość decydują często o sukcesie lub porażce danego posiłku. Techniki kulinarne stosowane w japońskiej kuchni to najczęściej gotowanie na parze i duszenie, czasem grillowanie. Japonki rzadko smażą, a jeśli już, odbywa się to w bardzo wysokiej temperaturze i przez krótki czasu, czemu sprzyja używanie w tym celu woków w różnych kształtach i rozmiarach.

4. Celebrowanie każdego posiłku

Ceremonia spożywania potraw jest w Japonii od wieków kultywowana. Posiłki składają się z kilku różnych dań i serwowane są w pięknych, ozdobnych, małych naczyniach, dzięki czemu po pierwsze – je się oczami, po drugie – nie dopuszcza się do przejedzenia. Podstawowa zasada japonek brzmi: hara hachi bunme, czyli „jedz, aż będziesz pełna w 80 procentach„. Jakże odległa jest ta dewiza od formy kultu jedzenia w naszym jego rozumieniu. Japońskie porcje są dwu, a nawet trzykrotnie mniejsze od tych, które nakładamy sobie my. Każdy składnik serwowany jest w innym naczyniu, skromnie przybrany tak, aby podkreślić jego naturalne piękno. Wszystko wygląda tak doskonale, że aż szkoda tego jeść, nic więc dziwnego, że Japończycy nie przejadają się.

Typowy posiłek składa się z zupy, ryżu i kilku przystawek. I to jest właśnie to, co mnie urzeka najbardziej. Gdybym mogła (a niby dlaczego nie mogę?), żywiłabym się samymi przystawkami. Wszystkie święta, wesela, chrzciny i bankiety – oblegam przystawki. Nie chcę ograniczać się do jednego dania, tak jak ma to miejsce w przypadku chociażby tradycyjnych, polskich obiadów (nie licząc obiadów u mojej Babci, gdzie do wyboru zawsze są dwa mięsa, dwa dodatki i dwie albo trzy surówki 😉 ), lubię próbować wielu różnych potraw jednocześnie. Dlatego właśnie tak kocham przystawki :-).

5. Japonki nie znają chleba

No dobrze, może jak zwykle trochę przesadziłam. W chwili obecnej znajdziemy oczywiście w Kraju Kwitnącej Wiśni piekarnie oferujące świeże pieczywo w stylu europejskim, jakkolwiek nie jest ono spożywane tak często jak u nas czy w Stanach Zjednoczonych (tam to już nawet rzadko kiedy spożywa się pieczywo, jedynie produkty pieczywopodobne). Jednak tradycyjna dieta japońska pozbawiona jest chleba.

Głównym źródłem węglowodanów w diecie Japończyków jest ryż, biały lub brązowy, spożywany do każdego posiłku, nawet 4 razy dziennie. Czasem mieszany jest z gotowaną pszenicą albo zastępowany makaronem gryczanym lub pszennym w bulionie.

jap5
Ryż, biały lub brązowy, jest głównym źródłem węglowodanów w diecie japońskiej.

Japończycy mają niemal religijny stosunek do ryżu. Wedle legendy, Amaterasu – Matka Założycielka Japonii, zesłała z niebios ziarno ryżu oraz nauczyła Japończyków jego uprawy. Kult ryżu trwa w tym kraju od 1300 lat.

6. Desery – skromność i kunszt

Ponieważ w Japonii mieszka bardzo dużo ludzi, pozostaje niewiele miejsca na sprzęty ;-). Piekarniki, o ile w ogóle pojawiają się na wyposażeniu malutkich mieszkanek w dużych miastach, są mikroskopijne. Tak było zawsze, dlatego w Japonii nie wykształciła się, charakterystyczna dla Europy Zachodniej czy Stanów Zjednoczonych, tradycja pieczenia ciast i pałaszowania ich po obiedzie do kawki. W ramach deseru spożywa się tutaj przede wszystkim owoce. Oczywiście Japończycy mają także swoje narodowe desery i przekąski. Należą do nich przede wszystkim ciasteczka z nadzieniem z fasoli, lody z dodatkiem syropu z zielonej herbaty, kasztany jadalne lub krakersy ryżowe. Czasem japońska kobieta skusi się na kawałek czekolady, jednak zdarza się to nadzwyczaj rzadko i raczej od święta. Teraz już rozumiesz, dlaczego w restauracji sushi nigdy nie natknęłaś się na długą listę deserów w menu? O ile w ogóle się pojawiają, zazwyczaj są to lody o egzotycznych azjatyckich smakach, niekiedy smażone w cieście :-).

7. Japonki się nie odchudzają

Według Stevena Hawksa, amerykańskiego profesora nauk o zdrowiu i propagatora nurtu odżywiania intuicyjnego (o którym na pewno też coś napiszę, gdyż to niezmiernie fascynujący temat), jedną z przyczyn epidemii otyłości oraz zaburzeń odżywiania w krajach rozwiniętych  jest przesadne dążenie do smukłej sylwetki i ograniczenia dietetyczne, jakim się obsesyjnie poddajemy. Ciało reaguje bowiem na odchudzanie jak na okres głodu – spowolnieniem metabolizmu i odkładaniem zapasów w tkance tłuszczowej.

jap9.jpg
Głównym źródłem białka roślinnego jest natomiast soja.

Japonki nie odchudzają się. Podczas gdy mieszkanki krajów rozwiniętych Europy Zachodniej czy Ameryki Północnej niemal przez całe życie są na jakiejś diecie, japońskie kobiety są wierne tradycyjnemu modelowi żywienia, który kultywowały ich matki, babki, prababki i tak dalej. I dopóki tak jest, pozostają one szczupłe, młode i piękne. Kiedy tylko znajdą się na emigracji i popuszczą pasa, ulegając zachodnim pokusom żywieniowym, wkrótce doprowadzają się do nadwagi, a wraz z nią w pakiecie otrzymują choroby układu krążenia, cukrzycę, nadciśnienie, nowotwory i inne cuda.

 

To jest sekret bycia szczupłym – po prostu się nie odchudzać. Czy to aż tak skomplikowane? W zasadzie ma to sens, mogę potwierdzić na własnym przykładzie. Przez wiele miesięcy próbowałam zrzucić swoje ciążowe kilogramy ćwicząc i odżywiając się wedle oficjalnych zaleceń dietetycznych, niestety bezskutecznie. Dopiero kiedy przestałam interesować się swoją sylwetką, a skupiłam się bardziej na zdrowiu, zaczęłam osiągać spektakularne efekty (nie, nie mam zdjęć przed i po, niestety 😉 ).

8. Japończycy są aktywni na co dzień, a nie tylko od święta

Aktywność jest wpisana niejako w codzienność Japończyków na stałe. Czy to znaczy, że każdy senior ma wykupiony roczny karnet w modnym klubie fitness, w którym spędza pół dnia? Nie, przeciętny Japończyk nie musi specjalnie iść do siłowni, aby się poruszać – on zażywa ruchu naturalnie, wykonując codzienne czynności. Chodzi na piesze wycieczki, wspina się po schodach, uprawia ogródek. W wielu korporacjach wręcz do obowiązkowych punktów dziennego harmonogramu należy poranna, wspólna gimnastyka na dachu. W dużych miastach panuje taki ścisk, że spora część mieszkańców porusza się rowerami lub pieszo. Na wsiach, długowieczni i witalni Japończycy pracują w polu i gospodarstwie do ostatnich lat życia.

O Japonii mogłabym pisać bez końca. Mogłabym przytaczać niezliczone pozycje literackie. Jestem tym krajem zafascynowana od lat, a teraz do pola moich zainteresowań dołączy ła również kuchnia japońska. Mam nadzieję, że nie tylko w teorii, ale i w praktyce. Koniecznie napiszcie czy gotujecie czasem coś japońskiego, a jeśli tak to co? Szukam inspiracji :-).

Do zobaczenia!

Jeżeli podoba Ci się to co piszę (albo Ci się nie podoba, ale jesteś ciekawy/a co jeszcze wymyślę), śledź moją stronę na Facebooku lub obserwuj mnie na Instagramie 🙂


PS: Mimo że jestem otwarta na wszelkie odkrycia i chłonę wiedzę z różnych źródeł, nigdy nie traktuję każdej nowej informacji jako prawdy absolutnej i Ty też tak nie rób. Wszystkie materiały zawarte na tym blogu mają charakter jedynie informacyjny i edukacyjny, są wyrazem mojej (Autora) aktualnej wiedzy oraz/lub poglądów, nie stanowią i nie zastępują porady lekarza, dietetyka bądź terapeuty. Autor (czyli ja) nie ponosi odpowiedzialności wynikającej z niewłaściwego zastosowania treści zamieszczonych na blogu.

PSS: Żaden utwór zamieszczony na tym blogu nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób, na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie – bez mojej (Autora) zgody. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa (bez mojej zgody) jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie (i będzie, obiecuję ;-)).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s