Zdrowe Żywienie według Dąbrowskiej – a czym to się różni od normalnej diety?

Już dawno obiecywałam, że przygotuję instrukcję odnośnie do tego, co należy ze sobą zrobić po zakończeniu postu zdrowotnego. Jako że wiele rzeczy można o mnie powiedzieć, ale na pewno nie to, że jestem gołosłowna, obietnicę swą spełniam i przybywam na ratunek wszystkim tym, którzy zawieszeni w próżni pomiędzy fazą postu, a fazą wyjścia, czekają na dalsze wskazówki.

zdrowezywieinie
Zdrowy Talerz wg Dąbrowskiej

Po bezpiecznym i prawidłowym przeprowadzeniu diety oczyszczającej, o której pisałam TUTAJ, należy stopniowo wprowadzać elementy Zdrowego Żywienia (co konkretnie i w jakiej kolejności, wyłożyłam szczegółowo TUTAJ) aż do osiągnięcia poziomu kaloryczności zgodnie z zapotrzebowaniem. Co to jednak oznacza dla przeciętnego zjadacza chleba?

Co do zasady, sposób żywienia promowany przez dr Dąbrowską nieznacznie tylko różni się od zaleceń diety śródziemnomorskiej, uznawanej obecnie za jedną z najzdrowszych na świecie. Model ten bazuje na harwardzkiej piramidzie żywienia (i aktywności fizycznej, bo tak to się teraz nazywa 😉 ) oraz podstawach makrobiotyki. Czerpie również z diety rozdzielnej, opracowanej przed 150 laty przez dra Haya. Wszystkie te modele przedkładają wartość biologiczną pokarmu (czyli jego wpływ na zdrowie) ponad jego wartość odżywczą (czyli zawartość białka, węglowodanów i tłuszczu). Nie samymi bowiem białkami człowiek żyje, ale to właśnie witaminy, minerały, enzymy i inne fitochemikalia zawarte w pokarmach roślinnych uruchamiają w organizmie procesy umożliwiające prawidłowe funkcjonowanie, sprawne oczyszczanie i regenerację.

Nieprzetworzone pokarmy roślinne powinny stanowić podstawę naszej diety. Fakt ten nie wynika z uwarunkowań religijnych, ideologicznych czy też z powszechnej już mody na weganizm, ale z naszej własnej fizjologii. Układ pokarmowy człowieka jest bowiem przystosowany do pokarmów roślinnych, o czym świadczy obecność w ślinie enzymu trawiącego skrobię oraz skład mikroflory jelit, w których bytują bakterie rozkładające celulozę.

talerz2
Zdrowy Talerz wg Dąbrowskiej

Co jemy?

Zdrowe Żywienie według dr Dąbrowskiej bazuje na czterech grupach żywności. Są to:

Produkty pochodzenia roślinnego:

  1. PEŁNE ZIARNA ZBÓŻ: mąka razowa, chleb razowy, naturalne płatki zbożowe, skiełkowane ziarna (np. pszenicy, jęczmienia), grube kasze (np. gryczana, jaglana, perłowa, pęczak), ryż brązowy, ziarna gotowane (np. pszenica, żyto, owies), makaron razowy, kukurydza
  2. WARZYWA I OWOCE (wg WHO 400 g/dzień)
  • połowa dziennej racji pokarmowej
  • niezbędny element każdego posiłku, a nie tylko mizeria do obiadu
  • zawsze świeże i sezonowe oraz w miarę możliwości surowe i pochodzące z upraw ekologicznych
  • szczególne miejsce na naszym talerzu powinny zajmować rośliny: zielone (np. jarmuż, natka pietruszki, seler naciowy, brokuł, kapusta, brukselka, rzeżucha, zioła), kiszone (np. ogórki, kapusta, buraki, ale nie tylko, bo kisić można wszystko) i bakteriobójcze (np. chrzan, czosnek, rzodkiewka)
  1. ROŚLINY STRĄCZKOWE (jako dodatek, wg WHO 30 g/dzień): soczewica, ciecierzyca, fasola, bób, groch oraz produkty z fermentowanej soi (jako źródło witaminy B12)
  2. niewielka ilość NASION OLEISTYCH (np. pestek dyni i słonecznika, orzechów), OLEJE tłoczone i spożywane na zimno (np. oliwa z oliwek, olej kukurydziany, olej słonecznikowy) oraz w ramach suplementacji OLEJ Z NASION WIESIOŁKA

Produkty pochodzenia zwierzęcego (są opcjonalne i powinny zawsze stanowić dodatek smakowy, nie zaś główną część potrawy)

  1. masło (niewielka ilość), najlepiej zmieszane z zimnotłoczonym olejem
  2. fermentowane produkty mleczne (np. kefir, jogurt)
  3. ryba (1-2 razy w tygodniu) gotowana lub duszona
  4. białko jaja

PIJEMY natomiast przede wszystkim czystą wodę, duuużo wody, trochę soków warzywnych i owocowych (świeżo wyciskanych, rzecz jasna), a dla rozrywki napary z ziół, których szeroki wachlarz mamy do wyboru w sklepach ze zdrową żywnością, w sklepach zielarskich i w najlepszych, najtańszych, bo darmowych aptekach, czyli w lasach i na łąkach.

bazar4
Od teraz to możesz jeść…

Jak jemy?

Aby odzyskać i zachować zdrowie nie wystarczy samo pojęcie o tym, jakie pokarmy należy spożywać. Musisz również wiedzieć jak poszczególne produkty ze sobą łączyć, aby zapewnić sobie maksymalną przyswajalność z minimalnym obciążeniem dla układu pokarmowego. Co z czym łączyć, a czego nie wolno?

  • zboża + warzywa (np. przepyszne kaszotto z warzywami korzeniowymi), rośliny strączkowe (np. chili con carne bez carne) lub grzyby (np. razowe spaghetti w zielonym sosie kurkowym)
  • warzywa + nabiał (np. wiosenny twarożek z nowalijkami), tłuszcz (np. Zapiekanka Italiańska z dodatkiem oleju kokosowego), ryba (np. halibut parowany z papryką, marchwią i cebulą) lub zboża (np. leczo jarskie z kaszą gryczaną)
  • ryby + warzywa liściowe (np. wyborny łosoś na sałacie)
  • drób + owoce (cooo?! Tak, owoce. Np. wykwintny indyk faszerowany suszonymi śliwkami)
  • NIE ŁĄCZ w jednym posiłku pokarmów wysokobiałkowychwysokotłuszczowymi oraz skrobiowymi (np. steku z frytkami, mielonego z ziemniakami, jajecznicy czy twarożku z chlebem, a nawet wielbionej przez kulturystów słynnej piersi kurczaka z ryżem). Wiem, to może zaboleć, ale gwarantuję, że efekty będą odczuwalne już po pierwszym posiłku 😉

Jak już pisałam, nieprzetworzone pokarmy roślinne stanowią podstawę omawianego w niniejszym artykule sposobu żywienia. Produkty odzwierzęce traktujemy jak dodatek smakowy do diety (lub wyłączamy je całkowicie).

Rezygnujemy ze smażenia, grillowania, wędzenia i długiego gotowania na rzecz duszenia, smażenia w sosie własnym (jak to zrobić pisałam TUTAJ), gotowania na parze i pieczenia bez dodatku tłuszczu.

Wszystkie pokarmy dokładnie żujemy (30 razy każdy kęs), co ułatwia trawienie (które zaczyna się już w jamie ustnej wskutek działania enzymów znajdujących się w ślinie) oraz przyspiesza gojenie się wrzodów żołądka.

Eliminujemy z diety produkty wysokoprzetworzone. Nie tylko sosy w proszku, potrawy gotowe w puszkach czy chipsy, ale również: białą mąkę, sól kuchenną, oleje rafinowane, margaryny, cukier, dżemy, kiełbasy, słone przekąski, galaretki, fast-food, ser żółty (o nie! 😦 ), słodycze, kawę, mocną herbatę, alkohol, napoje gazowane i tak dalej. Syndrom odstawienia może początkowo uprzykrzyć życie, ale da się, obiecuję 🙂

bazar9
…to wręcz musisz…

Kiedy jemy?

Uwaga, nadchodzi ratunek dla wszystkich cierpiących wskutek szeroko rozpowszechnionego poglądu, jakoby śniadanie (koniecznie obfite) należało wmuszać w siebie do pół godziny po przebudzeniu. Dr Ewa Dąbrowska obala ten mit. Jako że proces nocnego oczyszczania organizmu trwa mniej więcej do południa, dopiero wówczas powinniśmy spożywać pierwszy posiłek. Jeżeli poczujemy głód wcześniej, możemy się poratować świeżo wyciskanym sokiem lub jakimś owockiem.

Idealnie byłoby konsumować surowe warzywa i owoce ok. 20 minut przed posiłkiem. Wówczas enzymy w nich zawarte wpłyną pozytywnie na proces trawienia przyjętych pokarmów.

pizza.jpg
… a tego już Ci nie wolno. Przykro mi.

Dodatki do diety – aktywność fizyczna i post

Aktywność fizyczna jest elementem stylu życia zalecanym w każdym modelu żywienia (chyba). Jaskiniowcy czy witarianie, beztłuszczowcy czy dukanowcy, ketonowcy i kucharze pięciu przemian, bez znaczenia, każdy wie, że ruch to zdrowie i ludzka natura. Również Dąbrowska w swych zaleceniach podkreśla, iż umiarkowane ćwiczenia fizyczne powinny być nieodłącznym elementem zdrowienia i utrzymywania zdrowia, bez względu na wiek, płeć i rozmiar. Jedyny warunek jest taki, żeby te ćwiczenia były dostosowane do indywidualnych potrzeb i możliwości (dla jednego wyczynem będzie spacer wokół bloku, kto inny zrobi maraton i jeszcze będzie mu mało) tak, by zamiast poprawy kondycji nie nabawić się kontuzji lub nie wyrządzić sobie jeszcze większej krzywdy (w postaci zawału mięśnia sercowego na przykład).

Styl życia proponowany przez Dąbrowską wprowadzamy dożywotnio. Tylko sumienne przestrzeganie zasad tej (wcale nie rygorystycznej) diety przyniesie pozytywne efekty w postaci przewlekłego zdrowia, promiennego wyglądu i dobrego samopoczucia. Jakkolwiek, jesteśmy tylko ludźmi, obdarzonymi wolną wolą i jako tacy lubimy sobie od czasu do czasu pogrzeszyć. Może się zdarzyć (choć ja osobiście uważam, że nie powinno), że zjemy coś tłustego (święta), przetworzonego (depresja zimowa), sztucznego (urodziny sąsiadki). Wtedy, na odkupienie win należy podjąć post leczniczy (po urodzinach sąsiadki bywa, że dzieje się to niejako automatycznie 😉 ), dzięki któremu organizm pozbędzie się toksyn, którymi go uraczyliśmy i powróci do stanu równowagi. O ile takie odstępstwa zdarzają się sporadycznie, wszystko pozostaje w normie (według Dąbrowskiej oczywiście, nie według mnie 😉 ).

Zdrowe żywienie powinno być uzupełnione etapami głodówki warzywno-owocowej, optymalnie dwa dni w tygodniu na stałe, ale może to być również jeden lub dwa tygodnie w miesiącu lub raz w roku 6 tygodni. Więcej o zasadach postu warzywno-owocowego napisałam TUTAJ.

Co ja osobiście sądzę o takim modelu żywienia?

Dieta warzywno – owocowa, którą testowałam na sobie w ubiegłym miesiącu wpłynęła w pewnym stopniu na moje podejście do żywienia. Choć przedtem odżywiałam się w sposób uznawany przeze mnie (i wielu innych) za zdrowy, dopiero teraz odkryłam, że mięso, jaja i sery nie są mi tak naprawdę do życia niezbędne. Nie znaczy to, że nagle stałam się zdeklarowaną weganką. Po prostu bardziej wsłuchuję się w moje ciało i zdaję się wiedzieć, czego ono potrzebuje. I choć moja ochota na białko po przeprowadzeniu postu znacznie wzrosła, to jednak w tej kategorii moim pierwszym wyborem są strączki (czy to wybór właściwy okaże się wkrótce), ewentualnie coś pływającego (nie, nie wydra). Na pozostałe produkty zwierzęce po prostu nie mam ochoty. Nawet na masło czy jaja, które dotychczas spożywałam niemal codziennie.

Ja osobiście nie stosuję się do wszystkich zaleceń z tego modelu, mam pewne wątpliwości co do niektórych jego elementów, jakkolwiek uważam, że sama idea powrotu do natury i bazowania na nieprzetworzonych pokarmach jest korzystna i  dla większości ludzi będzie to opcja zdrowsza niż dieta stosowana dotychczas. W społeczeństwie, w którym prawie połowa ludności boryka się z nadwagą lub otyłością każda, nawet najmniejsza zmiana wywoła pozytywne efekty zdrowotne i wizualne. Z drugiej strony uważam, że dieta idealna dla wszystkich nie istnieje i to, co będzie wpływało korzystnie na moje samopoczucie i stan zdrowia, Tobie może poważnie zaszkodzić. Dlatego w mojej opinii każdy, bez wyjątku, swój sposób żywienia powinien opracowywać indywidualnie, wedle własnego zapotrzebowania z mądrym (lub przynajmniej doświadczonym) dietetykiem. Lub samodzielnie, jeżeli nie brak mu wiedzy, ambicji, zaangażowania, cierpliwości, sprytu i wolnego czasu. Zawsze jednak lepiej jest skonsultować się z dietetykiem lub światłym lekarzem, choćby tylko raz, dla rozwiania wątpliwości.

I o ile uważam, że opieka medyczna powinna być całkowicie sprywatyzowana, o tyle wizyty u dietetyka powinny być w stu procentach refundowane. Dla każdego, bez wyjątku. Gdyby lud miał bezpłatny i nieograniczony dostęp do żywieniowca, wizyty u lekarzy specjalistów byłyby rzadkością lub nie byłyby w ogóle potrzebne. W tej chwili musimy słono zapłacić i za dobrego dietetyka, i za dobrego lekarza (o ile chcemy się do niego dostać jeszcze za życia). To tyle z mojej filozofii życiowej (przepraszam wszystkich lekarzy specjalistów 😉 ).

dziękuję i pozdrawiam 🙂

Jeżeli podoba Ci się to co piszę (albo Ci się nie podoba, ale jesteś ciekawy/a co jeszcze wymyślę), śledź moją stronę na Facebooku lub obserwuj mnie na Instagramie 🙂


PS: Mimo że jestem otwarta na wszelkie odkrycia i chłonę wiedzę z różnych źródeł, nigdy nie traktuję każdej nowej informacji jako prawdy absolutnej i Ty też tak nie rób. Wszystkie materiały zawarte na tym blogu mają charakter jedynie informacyjny i edukacyjny, są wyrazem mojej (Autora) aktualnej wiedzy oraz/lub poglądów, nie stanowią i nie zastępują porady lekarza, dietetyka bądź terapeuty. Autor (czyli ja) nie ponosi odpowiedzialności wynikającej z niewłaściwego zastosowania treści zamieszczonych na blogu.

PSS: Żaden utwór zamieszczony na tym blogu nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób, na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie – bez mojej (Autora) zgody. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa (bez mojej zgody) jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie (i będzie, obiecuję ;-)).

Reklamy

3 Comments Add yours

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s