Jak nie rzucić się na jedzenie po zakończeniu postu?

Kiedy obudziłam się w sobotę, po zakończeniu ciężkiego, dwutygodniowego postu, nie mogłam uwierzyć, że oto nadszedł ten dzień. Weszłam do kuchni i kompletnie nie wiedziałam  co ze sobą zrobić, co zjeść. Chyba nie będzie przesadą, jeżeli napiszę, że czułam się jak więzień, który po latach wyszedł na wolność. Niby czekał na to tak długi czas, niby się cieszy, ale jednak nie może się za bardzo odnaleźć w nowej rzeczywistości i najchętniej wróciłby do bezpiecznej celi, po której potrafił się poruszać i znał zasady tam panujące. Czułam się DOKŁADNIE tak samo. Niby koniec głodówki, niby wolność, ale jednak…

Podobno wyjście z postu jest trudniejsze nawet niż sam post. Dziś, po pierwszym tygodniu, mogę to zdecydowanie potwierdzić. Największą krzywdą, jaką można wyrządzić swojemu ciału jest rzucenie się na jedzenie. I ja, taka mądra i udzielająca wszystkim wokół rad żywieniowych, oczywiście popełniłam ten błąd. A mianowicie, rzuciłam się na ziemniaki. Nigdy za nimi nie przepadałam, ale organizm domagał się szybkich węglowodanów i po prostu poległam w tej walce. Na szczęście trwało to tylko 3 dni. Później rzuciłam się na tłuszcze, a konkretnie na oliwę z oliwek. Upiekłam chleb i wyobraźcie sobie, że od kilku dni zjadam go na kolację z oliwą, czosnkiem i ziołami. Takie biblijne danie. Oczywiście, chleba też przed postem nie jadłam. Więc jak to jest, post warzywno-owocowy ma zmieniać nawyki żywieniowe na lepsze czy odwrotnie? A może jednak chleb i ziemniaki są w porządku? W każdym razie, odkąd zaczęłam tak jeść, trochę ciężej się czuję na ciele i umyśle. Rezygnuję więc z ziemniaków na rzecz tego chleba z czosnkiem i oliwą, bo tak mi się go chce, że wręcz nie mogę się powstrzymać.

biblijna kolacja.jpg
Biblijna kolacja – od kilku dni tak się żywię wieczorami

Może teraz Was zaskoczę, ale to nie jest tak, że od razu po zakończeniu postu można jeść wszystko. Nie, to jest o wiele bardziej skomplikowane. Grupy żywności z zakazanej listy należy wprowadzać stopniowo i w małych ilościach. Dla pełnego postu 6-tygodniowego zaleca się w jednym tygodniu wprowadzać jedną grupę z listy. W przypadku krótszych głodówek dzielimy czas wyprowadzania na równe okresy i analogicznie włączamy wszystkie produkty po kolei. Czas wychodzenia powinien równać się czasowi samego postu. Tak jest najbezpieczniej dla organizmu. W dalszym ciągu unikamy sztucznych dodatków, a pokarm przeżuwamy powoli i dokładnie (30 razy każdy kęs). Dodatkowo, należy uważać również na podaż energii, która powinna zwiększać się stopniowo. Dla zobrazowania tych zasad, poniżej zamieszczam tabelkę obowiązującą dla postu 6-tygodniowego.

tabela
Tabela opracowana na podstawie książek dr Ewy Dąbrowskiej oraz informacji znalezionych na facebook’owej grupie poświęconej postowi warzywno-owocowemu, którą polecam serdecznie każdemu, kto ma jakiekolwiek wątpliwości czy obawy związane z tą kuracją

Jednak nie każdy od razu rzuca się na głęboką wodę i podejmie pełny, 42 dniowy post. Zresztą, nie dla każdego jest to wskazane. Dlatego poniżej wstawiam drugą tabelę, przydatną przy wychodzeniu z postu 14-dniowego. Można sobie wydrukować i powiesić na lodówce ;-).

WYPROWADZENIE Z POSTU 2 kopia
To jest już całkiem moja autorska tabela, bazująca na schemacie, według którego ja sama wyprowadzam się z postu 🙂

Co mi osobiście dał post możecie przeczytać w moim podsumowaniu TUTAJ. Na pewno będę do niego wracać, gdyż znów chciałabym poczuć się tak lekko i radośnie, jak w ciągu tych czternastu dni. To jest uzależniające :-). Odkąd zaczęłam jeść wysokowęglowodanowe produkty, czuję się nieco ciężej i często jestem zmęczona po posiłku. Następnym więc krokiem na mojej drodze do zdrowia będzie test nietolerancji pokarmowych i monitorowanie poposiłkowego wzrostu stężenia glukozy we krwi. A nuż czai się we mnie jeszcze jakaś nietolerancja glutenu lub hiperinsulinemia? 😉 Oczywiście żartuję sobie, nie jestem przecież hipochondryczką (nie jestem? na pewno?). Jakkolwiek, ideą tego bloga jest przede wszystkim edukacja, nie tylko moja osobista, ale również szerzenie zdobytej przeze mnie wiedzy i doświadczeń wśród osób, które to czytają. Dlatego właśnie niekiedy będę testować różne diety, produkty i usługi oraz relacjonować moje doświadczenia tutaj, ażeby osoby, które szukają informacji na dany temat znaleźli je. Ja nie znalazłam. Dlatego o tym piszę :-).

ZMIANY, KTÓRE ZAMIERZAM WPROWADZIĆ PO WYJŚCIU Z POSTU

  • mięso – sama jestem zaskoczona, ale nie zamierzam do niego wracać. Na pewno od czasu do czasu zjem rybę lub krewetkę (bo lubię) albo jakieś dzikie zwierzę (bo rzadko się trafia taka okazja), ale na pewno nie będę spożywać masowo produkowanych kurczaków / indyków / świń, et cetera
  • strączki – zamierzam zwiększyć ich udział w mojej diecie, trochę mam obaw w związku z kontrowersjami, jakie wzbudzają, ale chętnie przetestuję na sobie ich wpływ na zdrowie lub niezdrowie organizmu (bo czasem potrzeba mi czegoś węglowodanowego i białkowego zarazem)
  • nie wiem jak będzie ze zbożami, bo mocno je ograniczyłam jakiś czas temu i dobrze mi z tym. Jeszcze się zastanowię, zobaczę jak się będę czuła
  • podczas postu kolację spożywałam ok. godziny 19-20 i to mi pasowało. Dzięki temu szłam spać na delikatnym głodzie, a budziłam się lekka i radosna. Chciałabym taki harmonogram utrzymać na dłużej, nie wiem jednak czy wytrzymam, bo niekiedy dopiero wieczorem mam więcej czasu, aby usiąść i w spokoju pokontemplować posiłek
  • na pewno mam dosyć kapusty na dłuuuugi czas. Tych, którzy jeszcze nie wiedzą dlaczego, zapraszam do przeczytania TEGO postu
  • na pewno od teraz już zawsze będę smażyć cebulę bez oleju! Tak jak TUTAJ
  • kawa będzie przeznaczona tylko na specjalne okazje. Przez pierwsze kilka dni bardzo mi jej brakowało, teraz już wcale o niej nie myślę i za nią nie tęsknię
  • na pewno wrócę znów na post, może na jesieni, mam nadzieję, że tym razem część z Was mi potowarzyszy (oczywiście, po uprzedniej konsultacji z lekarzem 😉 ). Do tego czasu zamierzam robić posty przypominające – 1 dzień w tygodniu na sokach. Nie wydaje się to wyzwaniem nie do podołania, a na pewno pozytywnie wpłynie na układ trawienny oraz wesprze wątrobę i nerki w bieżącej detoksykacji organizmu. Dr Dąbrowska zaleca post piątkowy + ewentualnie środowy, bo łatwo to uzasadnić względami religijnymi. Ja jednak wybrałam poniedziałek, gdyż jeśli już zdarza mi się popełnić jakiś grzech żywieniowy (rzadko, bo rzadko, ale byłabym hipokrytką, gdybym powiedziała, że nigdy), zazwyczaj ma to miejsce w weekend ;-). Poniedziałek wydaje się więc być naturalnym dniem na detoks.
  • hmm coś jeszcze? Jak mi się przypomni to dopiszę. Moja dieta przed postem była w miarę zdrowa, dlatego niezbyt wiele zmian wymaga, jakkolwiek na pewno będę mój jadłospis planować jeszcze staranniej niż dotychczas

 

Odnośnie zaś do pytania tytułowego, chciałabym podkreślić  raz jeszcze jak ważne jest prawidłowe wyprowadzenie z głodówki, której jedną z form jest post warzywno-owocowy. Nieumiarkowanie w jedzeniu i w piciu grozi, co wiemy z lekcji religii w podstawówce, czyśćcem, a w ciężkich przypadkach nawet piekłem. Mam tu na myśli między innymi niestrawność oraz efekt jo-jo, a nawet przymusowy powrót do stosowania leków, które z taką radością ograniczyliśmy lub odstawiliśmy dzięki postowi. Dlatego właśnie mówi się, że wyprowadzenie z postu jest trudniejsze niż sam post, ponieważ wymaga jeszcze większej samokontroli. Wiem dobrze jak łatwo jest to napisać, wiem także jak trudno zastosować się do tej zasady, bo sama rzuciłam się na jedzenie w pierwszych dniach wyjścia. Nie przekroczyłam wprawdzie dozwolonej podaży energii, ale mimo to czułam się źle, zarówno fizycznie, jak i moralnie. Na szczęście w porę się opamiętałam i teraz już wychodzę prawidłowo. Czego i Wam z całego serca życzę 🙂

Jestem ciekawa, jak wyglądają Wasze doświadczenia z wychodzeniem z postu. Większość osób, które znam (w tym ja) walczyły z niepohamowanym apetytem w pierwszych dniach po zakończeniu diety. Czy tak samo było / jest u Was? Dajcie znać w komentarzach :-).

Do zobaczenia!

Jeżeli podoba Ci się to co piszę (albo Ci się nie podoba, ale jesteś ciekawy/a co jeszcze wymyślę), śledź moją stronę na Facebooku lub obserwuj mnie na Instagramie 🙂


PS: Mimo że jestem otwarta na wszelkie odkrycia i chłonę wiedzę z różnych źródeł, nigdy nie traktuję każdej nowej informacji jako prawdę absolutną i Ty też tak nie rób. Wszystkie materiały zawarte na tym blogu mają charakter jedynie informacyjny i edukacyjny, są wyrazem mojej (Autora) aktualnej wiedzy oraz/lub poglądów, nie stanowią i nie zastępują porady lekarza, dietetyka bądź terapeuty. Autor (czyli ja) nie ponosi odpowiedzialności wynikającej z zastosowania treści zamieszczonych na blogu.

PSS: Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób, na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie – bez mojej (Autora) zgody. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa (bez mojej zgody) jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Reklamy

3 Comments Add yours

  1. Ala pisze:

    Cześć! Właśnie trafiłam na Twojego bloga i jestem zachwycona 🙂 Zamierzam przejść 2-tygodniowe oczyszczanie, przeczytałam już całą Twoją relację z tego okresu 🙂
    Na razie jednak chcę robić sobie 1-2 razy w tygodniu post sokowy albo warzywno – owocowy. Mam w związku z tym pytanie – czy po takim 1 – 2 dniach oczyszczania też trzeba później w jakiś sposób z niego „wychodzić” (tak, jak w przypadku postu 2-tygodniowego?). Będę ogromnie wdzięczna za odpowiedź!
    Ala

    Polubienie

    1. Cześć Ala! Bardzo się cieszę, że tu trafiłaś, a jeszcze bardziej cieszy mnie Twój zachwyt ;-). 1-2 dniowa dieta sokowa lub warzywna to świetny plan na wprowadzenie do postu i najbezpieczniejsza z jego wersji. Przy diecie sokowej ważne jest jednak, aby raczej stawiać na soki warzywne niż owocowe, aby nie dopuścić do nadmiaru fruktozy z owoców, która paradoksalnie może okazać się bardzo szkodliwa dla organizmu. Dlatego owoce lepiej sprawdzają się w blendowanych koktajlach, w których spożywamy je razem z błonnikiem.

      A wracając do Twojego pytania – nie ma żadnego protokołu wyjścia z takiego jedno- czy dwudniowego postu, natomiast oczywistym jest, że od razu w kolejnym dniu nie powinno się spożywać potraw ciężkostrawnych ani pić dużych ilości alkoholu. Dlatego, moim zdaniem najlepiej jest robić taki post po weekendzie, a nie przed, jak zaleca dr Dąbrowska :-).

      Pozdrawiam.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s