Kuracji dzień 14 / Jedną nogą w piekle

Zabiłabym za kanapkę. Poważnie. W normalnych okolicznościach nie jadam kanapek, w ogóle chleba, ale teraz już tak okropnie brakuje mi węglowodanów, że dosłownie zabiłabym za kanapkę. Albo ziemniaka. Albo hummus. Albo łyżkę fasoli. Cokolwiek ;-(.

Dlatego czuję się, jakbym jedną nogą była w piekle. Jestem zmęczona na ciele i na umyśle, mam już dosyć i odliczam godziny do jutra. Myślę, że 14 dni to jest moje maksimum, ile mogę wytrzymać na poście. Dłużej nie dałabym rady.

Znów gotuję leczo, wielki gar. Nie mogę się już doczekać do jutra, bo wtedy wrzucę do niego…. fasolę :-D. Marzyłam o takim daniu przez ostatnie dwa tygodnie i w końcu mój kulinarny sen się spełni.

leczo2
Gotuję leczo. Tak, znowu.

Aha, zapomniałam Wam o tym powiedzieć, ale od kilku dni zaczęły mi przeszkadzać moje okulary! Mam astygmatyzm i ok -1,25, dokładnie nie pamiętam, bo nie mam przy sobie recepty. Mimo to okularów używam tylko w kilku sytuacjach: podczas prowadzenia samochodu, w kinie, na wykładzie i na zakupach w dużym sklepie, kiedy z daleka muszę widzieć gdzie co leży / stoi / wisi. Poza tymi wyjątkowymi sytuacjami nie używam okularów. I ostatnio zaczęły mi one wręcz przeszkadzać. Są po prostu za mocne. Nie wiem na ile wzrok mi się poprawił, bo jeszcze nie wykonałam ponownego badania (na pewno dam znać jak już je zrobię), natomiast nie jest to dla mnie zaskoczeniem, gdyż na poście zdrowotnym ludzie leczą się z retinopatii cukrzycowej, a odklejone siatkówki wracają na swoje miejsce, czymże jest więc przy tym mój astygmatyzm.

Korzystając z okazji, chciałabym podsumować moje sukcesy i porażki, a także zmiany, które zaszły u mnie podczas trwania kuracji (ojej, to już koniec? To naprawdę koniec?!):

POZYTYWNE EFEKTY POSTU (uszeregowane wg sfery, której dotyczą):

  • słyszę budzik! Po raz pierwszy od lat słyszę budzik!
  • budzę się WYPOCZĘTA o godzinie 6 (również po raz pierwszy od lat) i stan ten trwa przez cały dzień, aż do wieczora (kładę się ok. 22)
  • nie potrzebuję popołudniowej drzemki
  • więcej mi się chce, mam więcej ENERGII MOTYWACJI
  • odczuwam potrzebę SPRZĄTANIA (potrzeba nieznana u mnie nigdy dotąd)
  • post wpłynął pozytywnie również na moją PSYCHIKĘ. Odkryłam w sobie nieznane wcześniej pokłady CIeRPLIWOŚCI (od 6-go dnia), jestem też dużo SPOKOJNIEJSZA (czyżby mit o agresywnych mięsożercach i pokojowych wegetarianach został potwierdzony?)
  • nieopisana SIŁA i WIARA we własne możliwości. Dałam radę przejść przez post! Czy istnieje coś jeszcze, czego nie byłabym w stanie dokonać? 🙂
  • TŁUSZCZ ZNIKNĄŁ z miejsc, w których go sobie nie życzyłam (po raz pierwszy w życiu nie mam boczków! Jeee!). Mam nadzieję, że jeśli ewentualnie wróci, to wbuduje się w te części mojego ciała, w których go oczekuję ;-))
  • SKÓRA stała się jędrniejsza, TWARZ ładniejsza
  • zniknął mi ZASTRZAŁ z palca, a miałam go odkąd pamiętam, czyli od wielu, wielu lat
  • WŁOSY przestały masowo wypadać
  • na początku złamały mi się 3 PAZNOKCIE, pozostale schodziły warstwami. W momencie kulminacyjnym wszystkie zaczęły się pięknie regenerować, nie łamią się już i nie rozdwajają
  • straciłam 6 KG (pierwsze 8 dni, od tamtej pory waga stoi) – skutek uboczny, utrata wagi nie była moim celem
  • WZROK poprawił się (nie wiem o ile, nie badałam tego jeszcze, ale aktualne okulary są dla mnie za mocne)
  • zwiększenie tolerancji termicznej (upały nie są już dla mnie tak uciążliwe)
  • poprawa KONDYCJI (płuca się nie męczą podczas wysiłku fizycznego)
  • nie wiem jeszcze jak zmienią się moje wyniki badań (aby były wiarygodne, powinno się je robić nie wcześniej, niż po upływie miesiąca od zakończenia postu. Kiedy ten czas nadejdzie, nie omieszkam o tym donieść)

[EDIT 6.08.16: zauważyłam, że moje włosy przestały się przetłuszczać. Wcześniej musiałam je myć co drugi dzień, w przeciwnym wypadku nie nadawały się do niczego innego poza maskującym warkoczem. Tak było odkąd pamiętam. Teraz myję je raz na trzy dni, a i tak nawet wtedy nie jest to bezwzględnie konieczne 🙂 .]

NAJWIĘKSZE TRUDNOŚCI:

  • największe wyzwanie stanowiły dla mnie weekendy z Rodziną, kiedy nie dość, że musiałam przygotowywać dla nich pyszne ZAKAZANE potrawy, to jeszcze jedli to na moich oczach, podczas gdy ja wcinałam surówkę. Ale dałam radę, nie polizałam ani jednej łyżki przez te dwa tygodnie, zaspokajałam się jedynie wąchaniem 😉
  • picie zalecanej ilości wody (2,5-3l)
  • bardzo mi brakowało tłuszczu, czasem białka (roślinnego), najmniej węglowodanów, chociaż pod koniec to już miałam (mam) ochotę na wszystko

OBJAWY (uszeregowane wg kolejności występowania):

  • częstomocz i wielomocz (zawsze, to standardowa procedura ;-))
  • głód (niestety towarzyszył mi przez cały okres postu, ale tylko wieczorami, na co reagowałam wypiciem soku i położeniem się do łóżka)
  • zaparcia (pierwsze kilka dni, pomogły kiszonki, senes, marchew z imbirem i jeszcze więcej wody)
  • katar i kichanie (od 2-go dnia do 12-go dnia)
  • wysypka na twarzy (od 3-go dnia do 4-go dnia)
  • osad na wewnętrznej powierzchni zębów (od 3-go dnia do 7-go dnia (?))
  • suchość w ustach (od 5-go dnia do ok. 8-go dnia)
  • ból kręgosłupa (od 5-go dnia, po treningu, do dnia 11-go)
  • zimno nawet w upał (od 8-go dnia do dziś)
  • ból kolana (dawna kontuzja, po treningu 10-go dnia do dnia 12-go)

NAJWIĘKSZE PORAŻKI:

  • w zasadzie nie odniosłam (chyba) żadnej prawdziwej porażki. Na pewno mój jadłospis nie był idealny. Zdaję sobie sprawę, że jadłam za mało surowizny, choć ratowałam się sokami
  • powinnam też była jeść więcej kiszonek i pić wodę z nich. Nie mam nic przeciwko, uwielbiam kiszonki, ale niestety tu gdzie mieszkam ciężko o surowce do kiszenia (za burakami chodziłam dwa tygodnie, a ogórki dostałam po tygodniu poszukiwań)
  • potrawy powinny być świeże i urozmaicone, u mnie wyglądało to tak, że przygotowywałam furę jedzenia na 2-3 dni i późnej jadłam niekiedy to samo kilka razy dziennie. Brak czasu robi swoje, ale tym przedsięwzięciem chciałam udowodnić między innymi fakt, że nawet przy braku czasu MOŻNA przeprowadzić post (pozostałe kontrargumenty obaliłam TUTAJ)
pietruszkowy
Takie śniadanie natkowo-grejpfrutowe

Jeszcze tylko napiszę co dziś jadłam:

Przedśniadanie: woda z cytryną

Śniadanie: świeży sok natkowo-grejpfrutowy

II Śniadanie: świeży sok buraczkowo-jabłkowy

Obiad: leczo

II Obiad: leczo

Przekąska: ogórek kiszony cztery sztuki

Kolacja: leczo

ok. 550 kcal

Uff, wyrobiłam się przed północą. Dobranoc!

Jeżeli podoba Ci się to co piszę (albo Ci się nie podoba, ale jesteś ciekawy/a co jeszcze wymyślę), śledź moją stronę na Facebooku lub obserwuj mnie na Instagramie 🙂


PS: Mimo że jestem otwarta na wszelkie odkrycia i chłonę wiedzę z różnych źródeł, nigdy nie traktuję każdej nowej informacji jako prawdę absolutną i Ty też tak nie rób. Wszystkie materiały zawarte na tym blogu mają charakter jedynie informacyjny i edukacyjny, są wyrazem aktualnej wiedzy Autora oraz/lub jego poglądów, nie stanowią i nie zastępują porady lekarza, dietetyka bądź terapeuty. Autor nie ponosi odpowiedzialności wynikającej z zastosowania treści zamieszczonych na blogu.

PSS: Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób, na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie – bez zgody Autora. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa (bez zgody Autora) jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Reklamy

6 Comments Add yours

  1. Chciałam tylko rozwiać wątpliwości. Zamierzam spróbować mimo wszystko! 😀 Dzięki wielkie!

    Lubię to

    1. Dietoterapia pisze:

      Trzymam kciuki za Twój sukces! 🙂 Będę szczęśliwa, jeśli czasem zdasz nam tutaj relację z przebiegu Twojego postu. Na pewno będzie to interesujące nie tylko dla mnie, ale i dla osób odwiedzających ten blog 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  2. Czy w takiej kuracji można sporadycznie dodawać do soków odrobinę spiruliny albo chlorelli, czy to jednak za duże oszustwo? Niby trochę białko, ale też dużo dobrego 😉

    Lubię to

    1. Dietoterapia pisze:

      Cześć Laura, cieszę się, że tu trafiłaś 🙂 I mam nadzieję, że nie uciekniesz po tym, jak Ci odpowiem, że niestety nie można :-(. Nadmierna podaż białka podczas kuracji może wyłączyć odżywianie wewnętrzne, nigdy nie wiesz kiedy to się stanie i czy dalsze prowadzenie diety ma sens. Dlatego najlepiej jest odstawić wszelkiego rodzaju suplementy na czas postu. Jest wiele „dobrego” w wielu produktach z listy zakazanych, ale właśnie w idei postu chodzi nie o to, aby składniki odżywcze dostarczać sobie z zewnątrz, ale o to, by organizm czerpał je z własnych zasobów :-). Mam nadzieję, że Cię za bardzo nie zmartwiłam i zostaniesz tu ze mną mimo wszystko ;-).
      Pozdrawiam,
      Adrianna

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s