Kuracji dzień 12 / Kryzys żywieniowy i dzień bez piwa na basenie

Powiem tak: ogólnie na co dzień unikam alkoholu, uważam, że opiłam się go już wystarczająco w moim dotychczasowym życiu. Jeżeli już muszę pić, wybieram raczej wytrawne / półwytrawne czerwone wino, że niby dla zdrowia ;-). Ale jestem tylko człowiekiem i jak każdy miewam swoje grzeszki. I tak jak zimą nic nie rozgrzewa mnie lepiej od grzańca na jarmarku bożonarodzeniowym, tak i latem nic nie daje przyjemniejszego orzeźwienia niż zimne piwo na basenie. Bez tego nie wytrzymam nawet pięciu minut w pełnym słońcu. Tak mi się wydawało. Tak było do dziś.

Po raz pierwszy od rozpoczęcia kuracji warzywno-owocowej obudziłam się zmęczona. Chyba mój organizm ma już powoli dosyć i w ten sposób daje mi znać. Albo podświadomość płata mi figle, bo przecież wiem już, że za dwa dni kończę i chyba nie mogę się już doczekać.

Spędzenie całego upalnego dnia ze znajomymi na basenie, nie pijąc ani grama alkoholu (oni pili) i nie zjadając niczego niezdrowego (oni jedli) było dla mnie ogromnym wyzwaniem. Moje ciało domaga się tłuszczu, a w takich basenowych barach i „restauracjach” wiadomo, tłuszcz jest wszechobecny. Nie ten zdrowy i niezbędny, ale tani i szkodliwy, jednak tłuszcz to tłuszcz, ośrodek głodu w podwzgórzu nie rozróżnia ;-). Tak więc bardzo, bardzo cierpiałam i nie powiem, że nie miałam ochoty na coś tłustego i wysokobiałkowego. Po raz pierwszy tak dotkliwie odczuwałam głód mimo zaopatrzenia się w pokaźną ilość surowego prowiantu. Pokusy atakowały mnie z każdej strony, ale nie uległam żadnej z nich. W nagrodę otrzymałam wieczór bez bólu głowy i nawet nie byłam tak zmęczona jak zwykle po całym dniu spędzonym w słońcu.

sun-hat-364544_640.jpg
Potwierdzam. DA SIĘ spędzić cały dzień na basenie bez piwa

Odkryłam dziś coś jeszcze. Moja tolerancja termiczna wzrosła co najmniej dziesięciokrotnie. Spędziłam cały dzień pod gołym niebem i nie nabawiłam się udaru słonecznego, niewiele się spociłam, a woda była dla mnie wręcz zbyt chłodna, mimo że jej temperatura wynosiła podobno 26 st. Tak więc mój dzień na basenie zaliczam do sukcesów.

Wieczorem zauważyłam natomiast coś przerażającego. Zrobiłam się bardzo koścista. Wprawdzie waga stoi w miejscu od kilku dni (zatrzymałam się na poziomie minus 6 kg), jednak coś najwidoczniej ze mnie schodzi, skoro skóra stała się tak cienka, że niemal prześwitują przez nią kości. Dobrze, że mój post ma się już ku końcowi, bo gdybym pociągnęła go jeszcze kolejne dwa tygodnie, znikłabym chyba całkiem.

Podobnie jak ostatnio wpadłam na świetny pomysł połączenia smaku marchwi z imbirem (pisałam o tym TUTAJ), tak już jakiś czas temu odkryłam doskonałą symbiozę kalafiora i chrzanu. Wymyśliłam nawet rewelacyjną zupę-krem z kalafiora z delikatną nutką chrzanu. Niestety, przepis zaginął podczas przeprowadzki, nad czym do dziś ubolewam :-(. Nie ma to z resztą większego znaczenia, gdyż z całej Rodziny tylko ja uwielbiam kremowe zupy, w związku z czym rzadko je robię. Mężczyzna lubi, żeby mu w zupie coś pływało, Dziecko również nie toleruje „jedzenia dla niemowląt”, odkąd jest już całkiem DUŻE ;-). Ugotowałam więc wczoraj tradycyjną zupę kalafiorową (oczywiście bez tłuszczu, mięsa, śmietany itd.) i zaprawiłam ją chrzanem, który został mi z ogórków. Jest REWELACYJNA, czuję, że wejdzie do mojego manu na stałe, również poza postem.

kalafior i chrzan.jpg

Co dziś zjadłam:

Przedśniadanie: woda z cytryną

Śniadanie: zupa kalafiorowa

II Śniadanie: kalarepa (duża)

Obiad: surówka z kapusty kiszonej (podwójna porcja)

Podwieczorek: jabłko

Kolacja: Zapiekanka Italiańska (wczorajsza, podwójna porcja)

Całość: ok 550 kcal

Czego dziś NIE zjadłam: sznycla z frytkami, langosza, placków ziemniaczanych, hot-doga, lodów, mozarelli z pomidorami, pizzy, zapiekanki, kanapki z tuńczykiem, hamburgera. Brawo Ja! 🙂

Jutro przedostatni dzień postu, teraz już nic złego nie może się wydarzyć.

Dobranoc!

Obserwuj mnie na Bloglovin


PS: Mimo że jestem otwarta na wszelkie odkrycia i chłonę wiedzę z różnych źródeł, nigdy nie traktuję każdej nowej informacji jako prawdę absolutną i Ty też tak nie rób. Wszystkie materiały zawarte na tym blogu mają charakter jedynie informacyjny i edukacyjny, są wyrazem aktualnej wiedzy Autora oraz/lub jego poglądów, nie stanowią i nie zastępują porady lekarza, dietetyka bądź terapeuty. Autor nie ponosi odpowiedzialności wynikającej z zastosowania treści zamieszczonych na blogu.

PSS: Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób, na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie – bez zgody Autora. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa (bez zgody Autora) jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Reklamy

One Comment Add yours

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s