Kuracji dzień 8 / Jak usmażyć cebulę bez oleju?

W końcu jem coś, co mi smakuje. Po porażce związanej z duszoną kapustą, która mi nie wyszła, a którą mimo to musiałam jeść przez bite 3 dni, postanowiłam poszukać inspiracji w prostych postnych przepisach zaczerpniętych z książek dr Ewy Dąbrowskiej. Wybór padł na leczo 🙂 Ale jak to? Jak przyrządzić leczo bez użycia nawet odrobiny tłuszczu? Jak wiadomo, przygotowanie tej potrawy (tak jak i wielu innych, a w mojej kuchni- niemal wszystkich) zaczyna się od podsmażenia cebulki z czosnkiem. Nie jest to możliwe bez użycia tłuszczu lub ewentualnie beztłuszczowej patelni, która zazwyczaj tylko na początku użytkowania spełnia swe zadanie. Czy na pewno? Otóż nie. Ja swoją cebulkę „usmażyłam” w najzwyklejszym garnku. Pełna wątpliwości i niedowierzania wrzuciłam warzywa na duży ogień, zamieszałam, posypałam szczyptą różowej soli i czekałam co się stanie, ciągle mieszając. I ku mojemu zaskoczeniu cebulka nie przypaliła się. Dorzuciłam pomidory i paprykę (dużo) oraz tonę ziół, aby zrekompensować sobie brak tłuszczu jako nośnika smaku, a po kilkunastu minutach miałam gotowe pyszne danie. Tak pyszne, że zjadłam aż dwie spore porcje. Leczo ma mi starczyć z założenia na trzy dni, ale nie wiem czy to się uda. Mężczyźnie nie smakuje, bo bez mięsa to nie leczo :-|.

leczo
W końcu coś mi smakuje na tej diecie –      przepyszne wegańskie leczo

Zimno mi. Dziś po raz pierwszy na tej diecie odczułam skutki wychłodzenia organizmu. Mimo że mamy środek lata, ja chodzę po domu w bluzie i długich spodniach, tak nieprzyjemnie się czuję. Dorzuciłam do obiadu dwa dodatkowe ząbki czosnku żeby się rozgrzać od środka, ale nic z tego, chłód pozostał. Nastąpił dziś u mnie swego rodzaju akt uzdrowienia :-D. Miałam coś takiego na palcu wskazującym przy paznokciu, taki jakby zastrzał, stan zapalny, do końca nie wiadomo co to takiego, gdyż żaden dermatolog nie był w stanie tego zdiagnozować. Uznali, że taka uroda, a ja przez lata przyzwyczaiłam się. Czasem puchło i bolało, czasem opuchlizna zmniejszała się nieco, ale żyłam z tym i zdążyłam zapomnieć. Dlatego nie wiem, w którym dniu dokładnie nastąpił ten cud, ale dziś zauważyłam, że TEGO nie ma. Palec nie boli, nie jest spuchnięty ani zaczerwieniony. Siedzę, patrzę i podziwiam 🙂

Myślałam, że najciężej będzie mi zrezygnować na tak długi okres z wszelkiego rodzaju serów. O ile mleka, twarogu, jogurtów w zasadzie nie spożywam, a z kefiru jestem w stanie bezboleśnie zrezygnować na rzecz kiszonek, o tyle od sera jestem uzależniona i zanim podjęłam to wyzwanie, w którym trwam do dzisiaj, nie wyobrażałam sobie, że mogłabym przeżyć choćby kilka dni bez niego. A jednak, udało się. Szczerze mówiąc, jedyne na co teraz mam ochotę i o czego spożywaniu zaraz po zakończeniu kuracji marzę, jest fasola :-P, którą dotąd spożywałam stosunkowo rzadko. Ale jednak brak białka robi swoje i organizm się domaga. Dlaczego nie mięsa, ale właśnie fasoli? Może jednak białko roślinne jest, wbrew powszechnej indoktrynacji na rzecz produktów zwierzęcych, fizjologicznie korzystniejsze dla człowieka?

Chciałabym jeszcze pochwalić się, że codziennie przygotowuję posiłki dla Rodziny, mniej lub bardziej smakowite, ale zawsze niezwykle aromatyczne i składające się przeważnie z produktów zakazanych. Przygotowuję je i mi pachną i kuszą, a jednak nie spróbowałam jak dotąd ani razu nic z tych rzeczy. Nie oblizałam łyżki po risotto, ba, nawet nie oblizałam palca po koktajlu bananowo-rukolowo-awokadowym (!). A przecież mogłabym i nikt by się nie dowiedział. Tym bardziej jestem z siebie dumna, choć nie wiem na ile jeszcze wystarczy mi tej wewnętrznej siły. Coraz większą mam ochotę zgrzeszyć z kawałkiem chleba albo łyżką oliwy…

Dzisiejsza racja pokarmowa:

Przedśniadanie: woda z cytryną

Śniadanie: koktajl natkowo-grejpfrutowy

II Śniadanie: postny coleslaw

Obiad: leczo jarskie

Podwieczorek: świeży sok marchwiowo-selerowo-jabłkowy

Kolacja: pyszna prosta sałatka (sałata, pomidor, ogórek kiszony, rzodkiewka, bazylia, czosnek)

Pokolacja: leczo jarskie (nie mogłam się powstrzymać ;-))

W sumie ok 600 kcal

Do jutra 🙂

Jeżeli podoba Ci się to co piszę (albo Ci się nie podoba, ale jesteś ciekawy/a co jeszcze wymyślę), śledź moją stronę na Facebooku lub obserwuj mnie na Instagramie 🙂


PS: Mimo że jestem otwarta na wszelkie odkrycia i chłonę wiedzę z różnych źródeł, nigdy nie traktuję każdej nowej informacji jako prawdę absolutną i Ty też tak nie rób. Wszystkie materiały zawarte na tym blogu mają charakter jedynie informacyjny i edukacyjny, są wyrazem aktualnej wiedzy Autora oraz/lub jego poglądów, nie stanowią i nie zastępują porady lekarza, dietetyka bądź terapeuty. Autor nie ponosi odpowiedzialności wynikającej z zastosowania treści zamieszczonych na blogu.

PSS: Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób, na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie – bez zgody Autora. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa (bez zgody Autora) jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Reklamy

6 Comments Add yours

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s