Kuracji dzień 3 / Pierwsze objawy i awersja do surowych warzyw

Śniły mi się dziś frytki z jajkiem sadzonym. Nie wiem skąd mi się to wzięło, nigdy takiego zestawu nie jadłam, w ogóle nie pamiętam kiedy ostatnio jadłam frytki. Przez cały dzień mam ochotę na coś tłustego. Ale nie że pizzę, frytki czy big maca, tylko po prostu jajo, awokado, albo chociaż łyżeczkę oliwy. Bardzo mam ochotę… Chodzą za mną tez różne produkty zakazane, i to takie, których przed postem wcale nie jadłam, albo jadłam baaardzo rzadko. Na przykład mięso (białko), czekolada (cukier) i wspomniane jaja sadzone, które też stosunkowo rzadko spożywam, bo znudziły mi się odkąd byłam na paleo (napiszę o tym kiedyś). Miałam dzisiaj kilka spraw na mieście, jak to zwykle w poniedziałki bywa, więc nie miałam czasu myśleć o jedzeniu i jakoś przetrwałam.

GM3FAABVJ8.jpg
Marzy mi się jajo… albo chociaż awokado…

Dziś złamały mi się 3 paznokcie. Nie tego się spodziewałam po diecie mającej oczyścić i zregenerować mój organizm, ale może proces samoleczenia właśnie się rozpoczął. Może odpadać będą ze mnie teraz wszystkie stare, zużyte tkanki, a w ich miejscu rozwiną się nowe, zdrowe? Przez cały dzień odczuwam również potrzebę nieustannego mycia lub chociażby płukania zębów. Po wewnętrznej stronie zbiera się osad, chyba tą drogą również uciekają ze mnie toksyny. Toksyny uciekają również przez skórę. Obudziłam się dziś z twarzą usianą wypryskami niczym dojrzewająca nastolatka. Ale nie przejmuję się tym, bo wiem, że za chwilę minie i za kilkanaście dni będę miała piękną i zdrową cerę jak nigdy. Taką mam przynajmniej nadzieję… Staram się nie robić makijażu jeśli nie muszę, żeby nie wprowadzać do organizmu przez skórę jeszcze dodatkowych toksyn. W ogóle podczas postu idealnego powinniśmy unikać kontaktu z jakimikolwiek sztucznymi substancjami, włączając w to syntetyczne mydła, szampony i dezodoranty, a nawet kąpiele w chlorowanej wodzie. Pozostają kosztowne kosmetyki organiczne lub tańsze, aczkolwiek bardziej pracochłonne specyfiki domowej roboty. To jednak byłoby dla mnie w chwili obecnej wyzwanie nie do podołania, niemniej jednak w przyszłości na pewno poszerzę zakres detoksykacji mojego organizmu, a gdy już wskoczę na poziom zaawansowany nie omieszkam o tym napisać 😉

Tymczasem budzę się codziennie z katarem i trochę też kicham w ciągu dnia. Nie wiem czy to już pierwszy kryzys ozdrowieńczy związany z niegdysiejszą alergią (dla tych, którzy nie wiedzą jeszcze co to jest kryzys ozdrowieńczy i jak sobie z nim radzić napiszę jutro albo pojutrze, zależy jak mi się dzień ułoży), czy też nawrót tejże alergii, a może po prostu i tą drogą mój organizm oczyszcza się. Wszak katar, tak samo jak i kaszel są jednym mechanizmów wydalania zalegających toksyn i w żadnym wypadku nie należy stosować leków likwidujących te „objawy”. Blokujemy wówczas detoksykację organizmu, który, jeżeli jest w pełni zdrowy to bez naszej ingerencji doskonale sobie radzi z utrzymywaniem wewnętrznej równowagi.

green-smoothie-1383437_640.jpg
Okazuje się, że jabłko świetnie zabija jarmuż. Smacznego!

To dopiero trzeci dzień, a ja już mam awersję do warzyw. Nie mogę patrzeć na surowe warzywa, nie potrafię się najeść sałatką czy surówką. Ratowałam się dziś resztkami zupy ze wszystkiego i sokami. Jarmużu używam zazwyczaj do koktajli, ponieważ nie odpowiada mi jego smak. W koktajlu łatwo zrównoważyć go bananem, malinami czy awokado, jakkolwiek żadnego z tych produktów podczas postu używać nie można, w związku z czym pełna obaw zdecydowałam się na sok. Okazuje się, że jabłko świetnie zabija jarmuż, wypiłam ze smakiem i takie połączenie zalecam wszystkim, którzy nie tolerują specyficznego smaku tego warzywa, a jednocześnie chcieliby wspomóc swoje zdrowie milionem pożytecznych substancji, których jarmuż dostarcza.

Co jadłam:

Przedśniadanie: woda z cytryną

Śniadanie: zupa-krem ze wszystkiego

II Śniadanie: świeży sok jarmużowo-jabłkowy

Obiad: zupa-krem ze wszystkiego

Kolacja: surówka z kiszonej kapusty

Pokolacja: świeży sok marchwiowo-jabłkowy

W sumie ok 700 kcal, podwójna porcja zupy robi swoje. Wieczorem znów jestem głodna,  a nie ma już zupy, więc kładę się o 22:00, żeby o tym nie myśleć 😉

Do jutra 🙂

Jeżeli podoba Ci się to co piszę (albo Ci się nie podoba, ale jesteś ciekawy/a co jeszcze wymyślę), śledź moją stronę na Facebooku lub obserwuj mnie na Instagramie 🙂


PS: Mimo że jestem otwarta na wszelkie odkrycia i chłonę wiedzę z różnych źródeł, nigdy nie traktuję każdej nowej informacji jako prawdę absolutną i Ty też tak nie rób. Wszystkie materiały zawarte na tym blogu mają charakter jedynie informacyjny i edukacyjny, są wyrazem aktualnej wiedzy Autora oraz/lub jego poglądów, nie stanowią i nie zastępują porady lekarza, dietetyka bądź terapeuty. Autor nie ponosi odpowiedzialności wynikającej z zastosowania treści zamieszczonych na blogu.

PSS: Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób, na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie – bez zgody Autora. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa (bez zgody Autora) jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Reklamy

One Comment Add yours

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s