Dlaczego zdecydowałam się pisać ten blog?

Myśl o założeniu bloga chodzi za mną od jakiegoś czasu, żeby nie powiedzieć od lat… Zawsze miałam dużo do powiedzenia na każdy temat (niekoniecznie nawet na taki, na którym się znałam, ale potrzeba wyrażenia swojej opinii za wszelką cenę brała zawsze górę
nad zdrowym rozsądkiem) i bywało, że przepełniona ekscytacją wylewałam z siebie potok słów, niekoniecznie trafiający na podatny grunt (czytaj: uważnego i cierpliwego słuchacza). Tak było kiedyś. Ale teraz jest jeszcze gorzej. Bo odkryłam, że im więcej się uczę, im większą mam wiedzę i świadomość na temat zdrowia, tym głupsza się czuję i chyba rzeczywiście tak jest. Mózg mój aż kipi od nadmiaru nowych informacji, a ja, mimo że dzielę się każdą jedną nowinką z najbliższymi, czuję wciąż niedosyt, bo chciałabym dzielić się nią również z obcymi.

Rozwój technologiczny towarzyszący czasom, w jakich przyszło nam żyć, jest naszym błogosławieństwem, a zarazem zmorą.  W Internecie, prasie, literaturze i chyba też w telewizji (nie wiem, bo nie oglądam, ale na pewno tam też) aż roi się od informacji na temat pokarmów, kosmetyków, technik, terapii etc., które mają nas uzdrowić, upiększyć, przedłużyć nam życie. Z drugiej strony demonizowane są produkty i substancje, którymi ścieżka do przedwczesnej śmierci w bólu i męczarniach jest wybrukowana. „Cholesterol jest zły”, „ale jednak dobry”, „a normy jego poziomu we krwi są zaniżane”. „Margaryna to świetna alternatywa dla masła”, „ale jednak jest to produkt sztucznie przetworzony, zawiera kwasy tłuszczowe trans”,  „no ale przecież nie zawiera cholesterolu, jest wzbogacana w witaminy A, D i E, „Witamina C leczy raka”, „Witamina C prowadzi do kamicy nerkowej”, „Jagoda Goji – superpokarm działający na wszystko” kontra „Jagoda Goji – zwyczajny owoc o przeciętnym poziomie antyoksydantów”. I tak dalej… Przeciętny obywatel może się pogubić. Co tam przeciętny obywatel, wykształceni MEDYCY się w tym gubią! A przecież każde z tych stanowisk potwierdzone jest „badaniami”…

communication-1082657_1280

Bywa, że odkryję jakiegoś rewolucyjnego niusa w bardzo mądrej książce, napisanej przez bardzo mądrego lekarza/ naukowca / terapeutę / gospodynię domową, która minęła się z powołaniem i natychmiast dzielę się nią ze wszystkimi wokół. Tylko po to by za tydzień przeczytać równie mądrą książkę napisaną przez równie mądrego człowieka i dowiedzieć się, że tamta prawda już jest passé, teraz mamy nową prawdę i właśnie ta jest najprawdziwsza. A ponieważ jestem osobą dociekliwą, nigdy nie przyjmuję każdej nowej informacji jako prawdy objawionej, staram się drążyć i drążę aż do źródła.

I dlatego właśnie powstał ten blog. Aby usystematyzować to, co już wiem, to czego jeszcze nie wiem, ale wkrótce się dowiem oraz to, o czym nie śniło się nawet filozofom, w jednym miejscu. Głównie po to, głównie dla porządku w mojej osobistej głowie. A jeżeli jeszcze komuś będzie chciało się to przeczytać i, nie daj Boże, dorzucić coś od siebie, będę wielce ukontentowana.

Do jutra 🙂

Jeżeli podoba Ci się to co piszę (albo Ci się nie podoba, ale jesteś ciekawy/a co jeszcze wymyślę), śledź moją stronę na Facebooku lub obserwuj mnie na Instagramie 🙂

books-927394_1280

Reklamy

One Comment Add yours

  1. Introweska pisze:

    Takà wiedzà wrécz trzeba sié dzielić! Bardzo sié cieszé że zdecydowałaś sié pisać! 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s